Rate this post

Prasa kłamie…

O tym, że prasa kłamie pisano już kilkadziesiąt lat temu. Cóż mógłby powiedzieć autor tego stwierdzenia dzisiaj? Dziś kłamie nie tylko prasa, ale i telewizja, radio no i niestety nawet internet. Jednak nie musicie się obawiać. To nie będzie kolejny artykuł o polityce. Na takie rzeczy szkoda mi czasu i energii. Są przecież w życiu ważniejsze sprawy, jak choćby… seks.
W sprawach seksu jesteśmy niemniej okłamywani niż we wszystkich innych. Oglądamy filmy o wielogodzinnych stosunkach, albo czytamy artykuły o wielokrotnych zbliżeniach w ciągu jednej godziny. Choć ich autorzy (bo są to najczęściej mężczyźni) robią wszystko, by ich teksty nosiły znamiona prawdziwości i sugerują nam, iż opisują fakty, to ja zgodnie ze swoją naturą pozostaję nieco sceptyczny. Może nawet bardziej niż nieco.
Zresztą nie chodzi tylko o moje podejście do życia, lecz także minimum wiedzy fizjologicznej oraz doświadczenia życiowego jakie posiadam. Nie chcę Wam Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki sugerować, że skoro inni kłamią, to należy wierzyć właśnie mnie. Nie wszyscy kłamią, a ja nie poczuwam się do roli wyroczni, ani w sprawie seksu ani jakiejkolwiek innej. Pozwólcie jednak, że przedstawię Wam własne zdanie, a Wy już oceńcie, czy mam rację i czy się ze mną zgadzacie, czy też nie.

Gawędziarze

Co skłania mnie do przypuszczeń, że opisy seksualnych wyczynów są raczej zmyślone niż prawdziwe? Przede wszystkim to, że nasłuchałem się takich opowieści sporo w czasach, gdy internet nie był jeszcze popularny w naszym kraju. Zwykle szybko okazywało się, że opowiadacze w rzeczywistości mają dość ubogie życie seksualne, a ich stan najdelikatniej można określić, jako problemy z potencją. Kobiety jakoś nie potwierdzały ich wyższości w łóżku, a należy sądzić, że oni w ten sposób maskowali swoje kompleksy. Zwykle panowie z prawdziwym bujnym życiem erotycznym nie odczuwali takiej potrzeby, by opowiadać o tym na prawo i lewo.

Kobiece preferencje

To nie wszystko! Przeczytajcie uważnie niektóre z tych opisów. Potem odpowiedzcie mi szczerze na pytanie, która normalna kobieta zgodzi się, by zaraz po seksie analnym przejść do oralnego? Taki pomysł może zrodzić się w wyobraźni niedoświadczonego faceta, ale u większości kobiet wzbudzi jedynie obrzydzenie. Trzeba pamiętać, że panie są o wiele bardzie od nas uczulone na sprawy higieny i estetyki. Niewiele zgodzi się na seks analny w ogóle, a już raczej żadna na takie połączenie. Nic mnie więc nie przekona, że tego typu artykuły opisują prawdziwe sytuacje. Może myślicie, że filmy porno pokazują prawdę?

Mityczne możliwości

Najbardziej jednak złości coś innego. To właśnie skłoniło mnie do napisania tego tekstu. Czytamy sobie o kilkunastu orgazmach pod rząd i jeszcze każdy kończy się silnym wytryskiem. Normalną koleją rzeczy zwykły mężczyzna po przeczytaniu takiego opisu i jeśli w dodatku przypadkiem da mu wiarę, musi popaść w poważne kompleksy. Byłoby może cudownie, gdyby takie rzeczy były możliwe, jednak u większości na pewno nie są. Nawet z użyciem środków na potencję można się kochać kilka razy pod rząd, ale kilkanaście?
Może ktoś stwierdzi, że wyładowuję własne frustrację, bo też mam problemy z potencją. Nie sądzę. Nic takiego u siebie nie zauważyłem. Znam też wyniki badań statystycznych. Przeciętna para kocha się raz na kilka dni. Podkreślam że – raz. W praktyce rzadko zdarza się więcej stosunków pod rząd. Mężczyzna, w zależności od wrodzonych predyspozycji, stanu zdrowia, oraz stylu życia i rodzaju pożywienia, potrzebuje na regenerację po stosunku od kilkunastu minut do tygodnia! Jeśli zaś dojdzie do tego, że uda się podjąć współżycie kilka razy pod rząd, to i tak siłą rzeczy każdy kolejny wytrysk będzie słabszy. Jest to chyba zrozumiałe. Jeśli mi nie wierzycie lub nie wiecie tego z własnego doświadczenia, to możecie zapytać lekarza.

Realne możliwości

Nie oznacza to jednak, że nie możemy wcale pomóc naturze. Zapomnijmy o owych kilkunastu razach pod rząd. Jednak kilka razy, to już dla większości zdrowych mężczyzn jest osiągalne. Niekoniecznie trzeba sięgać po tabletki na potencję, choć czasem na pewno można.
Stwierdzono, że krótki i bardzo intensywny wysiłek fizyczny zwiększa poziom wolnego testosteronu u mężczyzny. To zaś wprost przekłada się na lepszy seks. Ważny jest także dodatni bilans azotowy. Uzyskuje się go bardzo prosto. Trzeba jeść często posiłki z dużą ilością białek zwierzęcych, a do tego zielone warzywa. O unikaniu soi pisałem już sporo, więc tu pomijam ten aspekt diety.
Następny punkt jest jeszcze ciekawszy. Nasz organizm ma spore zdolności adaptacyjne. Oznacza to, ze stopniowe zwiększanie z czasem wymagań wobec niego, o ile nie są zbyt wygórowane, powoduje adaptacje do tych podwyższonych wymagań. Dotyczy to w równej mierze dziedziny seksu, jak wszystkich innych. Im częściej się kochamy, tym z czasem nasz organizm będzie w stanie lepiej podołać takiemu wyzwaniu. Nazywa się to adaptacją środowiskową.
Nie musimy więc popadać w kompleksy i wierzyć internetowych gawędziarzom erotomanom. Kilka razy pod rząd to i tak niezłe osiągniecie i długie godziny rozkoszy dla dwojga. Trzeba tylko trochę się przyłożyć i zadbać o siebie. No i ostatnia sprawa. Nie zapominajmy, że seks to nie sport i nie o rekordy tu chodzi.
5,2_S

FEEDBACK