Skip to content

Dieta na potencję po raz kolejny

by stefan on September 4th, 2010

Usankcjonowane kłamstwo

Wiem, że temat jakim jest dieta na potencję poruszałem już wielokrotnie. Jednak czytając dziś kilka tekstów na ten temat, uznałem, że ciągle za mało jest rzetelnych informacji. Nie ukrywam, że ogarnia mnie dzika wściekłość, gdy czytam, że dobra dieta na potencję powinna zawierać soję. Nie wiem, co jest z tą soją. To chyba największy sukces w dziedzinie programowania ludzkich umysłów. Udało się utrwalić to wielkie kłamstwo, jakoby soja była zdrowa. Pcha się ją do wielu produktów żywnościowych. Już człowiek nie może kupić sobie wędlin, bo i tak dostanie soję. Miłośnicy „zdrowej żywności” wpychają nam soję niemal siłą do ust. Kotlety sojowe, śledzie sojowe i nie wiadomo co jeszcze. Chyba powinno się zastrzec choćby nazwę kotleta dla produktów z mięsa! Lepszy już będzie ów „pies zmielony razem z budą”.
Chcę więc po raz kolejny zaprotestować. Protest swój składam w imieniu milionów mężczyzn. Spożywanie soi to nie dieta na potencję, to dieta powodująca raka prostaty, to dieta zaburzająca gospodarkę hormonalną zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Wreszcie to dieta prowadząca do zaburzeń erekcji. Chcecie nadal jeść tę „wspaniałą i zdrową” soję? Zostaliście ostrzeni!
Wciąż marginalizuje się wyniki badań wskazujące na szkodliwość soi. Na jej zły wpływ na potencję oraz ogólny stan zdrowia. Jednak zwolennicy soi zapewne zasypią mnie wynikami sponsorowanych badań ukazujących jej dobroczynny wpływ na zdrowie. Nie będę więc odwoływał się do badań, lecz do własnego przykładu. Opiszę Wam swoją dietę na potencję.

Moja dieta na potencję

Od kiedy zacząłem ją stosować zauważyłem znaczny wzrost możliwości seksualnych. Przez lata przyzwyczaiłem się do określonego poziomu i uznałem, że po prostu na tyle mnie stać i więcej się nie da. Modyfikacja żywienia przekonała mnie, że może być inaczej. Być może, gdybym nadal jadł tak jak kiedyś, dziś już miałbym poważne problemy z erekcją.
Przede wszystkim wyeliminowałem z żywienia wszystko co zawiera soję. Obecnie dokładnie czytam etykiety kupowanych produktów i sprawdzam, czy nie ma w nich soi. Z racji, że sprzedawane luzem wędliny takich etykiet nie posiadają, a zwykle są „wzbogacane” białkiem sojowym, przestałem je kupować. Ograniczyłem do minimum spożycie roślin strączkowych.
Po drugie zwiększyłem ilość spożywanego białka zwierzęcego. Oznaczało to większe spożycie mięsa i jajek. Ryby też są dobre na potencję, dlatego staram się je od czasu do czasu wplatać do swojego menu. Ogólnie wszelkie owoce morza poprawiają męskie możliwości seksualne.
Trzecim krokiem było dodanie do diety zielonych warzyw. Kapusta, brokuły czy sałata zawierają sporo substancji podbijających nasz poziom testosteronu. Dobre choć drogie, są też pestki z dyni. Te ostatnie to chyba najsilniejszy naturalny środek na potencję!
Przestałem bać się nasyconych kwasów tłuszczowych. Nie wolno jeść ich w nadmiarze, ale są niezbędne również ze względu na testosteron (u kobiet ze względu na estrogeny). Moi panowie, nie bójcie się do czasu do czasu włączyć do Waszej diety na potencję boczku. Naprawdę! Co za dużo, to niezdrowo, ale co za mało – też!
Nigdy nie jadłem dużych ilości słodyczy. Teraz jeszcze bardziej zwracam na to uwagę i staram się je ograniczyć. Nie jem też dużo kasz ani ryżu, choć trochę należy. Nie jem też zbyt wiele owoców. Są moim zdaniem przereklamowane. O wiele lepiej zadziałają na Was warzywa niż owoce. Jako swoistą ciekawostkę dodam, że ostatnio dodaję do porannej kawy trochę imbiru.
Tak, jak pisałem, efekty są widoczne. Obecnie nie zdarza się, by potencja mnie zawodziła. Czasem nawet mam wrażenie, że trochę przeszkadza w życiu, bo przecież nie można ciągle porzucać swoich obowiązków, by oddawać się seksualnym zabawom. To już jednak inna sprawa.

Tuż przed…

Zwykle porady na temat odżywiania koncentrują się na okresie poprzedzającym sam stosunek. Panie pytają, co przyrządzić ukochanemu, by zwiększyć jego apetyt na seks. Na pewno coś z opisanych wyżej potraw. Musimy jednak pamiętać, że doraźnie i prawie natychmiastowo działają tylko specjalne tabletki na potencję. Odpowiedni posiłek nie da zbyt oszałamiających efektów, jeśli większość czasu żywimy się byle czym i byle jak. Dieta na potencję to sprawa ogólnego stylu życia, a nie tylko tego co zjemy tuż przed intymnym zbliżeniem.

Aminokwasy, witaminy i minerały

Naszą dietę możemy też wesprzeć suplementami. Zwłaszcza jeśli mamy trudności z jej odpowiednim skomponowaniem. Zwykle brakuje nam białka, dlatego można skorzystać z odżywek białkowych (byle nie było to białko sojowe), a szczególnie z wyselekcjonowanych aminokwasów. Ważną rolę odgrywa arginina i L-karnityna. Do nich można dodać jeszcze cynk i witaminy C oraz E.
Tak wyglądają najważniejsze informacje, gdy chodzi o dietę na potencję. Każdy musi sam ocenić, czy się ze mną zgadza czy nie. Wobec sprzecznych opinii mój glos pewnie utonie w morzu innych. Na szczęście, ja już zanadto nie muszę się troszczyć o swoją potencję.

5 Comments
  1. wojtek permalink

    zgadzam sie co do soi. Po niej mezczyzna przestaje byc mezczyzna, a wszyscy wokol faszeruja produkty soja. Naduzywanie soi dawno wyszlo poza granice zdrowego rozsadku

  2. maestro permalink

    witam wszystkich, ja też miałem problemy z erekcją, brałem różne środki nawet viagre ale mam problemy z nadciśnieniem i sercem, niestety viagra nie jest za bezpieczna. Niedawno znalazłem inny środek nieszkodliwy dla organizmu ale bardzo skuteczny, 3 kapsułki po prostu czynią cuda, biorę rano i o każdej porze jestem gotów do "działania" erekcja jest tak silna a dodatkowo jakoś odczucia przy szczytowaniu są nieporównywalne po zażyciu tego suplementu a mówię tutaj o (…) który zwiększa wytwarzanie naturalnego testosteronu. Robiłem niedawno badania na poziom testosteronu w organizmie
    i po tym suplemencie zwiększył mi się o 100%. Kupiłem go na allegro i teraz czuję że żyję, naprawdę mogę go polecić każdemu kto ma problem z erekcją

  3. stefan permalink

    Dziękuję za komentarz. Niestety musiałem go ocenzurować i wyciąć nazwę preparatu. Bynajmniej nie chodzi o sprawy komercji i konkurencji. Po prostu jest to nieuczciwa reklama lub laborant wykonujący Panu badania był pijany. Żaden legalny środek nie podbije o 100% testosteronu. Proszę się zastanowić i nie pisać w przyszłości takiego reklamowego bełkotu. O 30% czy 40% tak, ale nie więcej. Sposobów podwyższania testosteronu jest dużo. O niektórych pisałem, o innych niebawem wspomnę.
    Jednak często nie chodzi tylko o testosteron, lecz proporcję do estrogenów, bilans azotowy itd. Gdyby faktycznie testosteron podniósł się o tyle, to wcale nie musi oznaczać poprawy potencji. Mechanizm działania specjalnych preparatów na potencję jest nieco bardziej skomplikowany. W wielu chorobach viagra faktycznie może nie być wskazana. Vialafil jest o wiele bardziej bezpieczny, oczywiście jego stosowanie też warto skonsultować z lekarzem. Pozdrawiam.

  4. zgadzam się z poprzednikiem, że testosteronu o 100 procent nie da się podbić. praktycznie przy stosowaniu każdych leków, środków wspomagających potencje, warto skonsultować się z lekarzem nie tylko po to żeby było to bardziej efektywne, ale i przyjazne dla organizmu. często problem leży w naszej głowie, mamy pewną barierę, którą musimy pokonać i przyznam, że zastosowanie tabletek może nam to znacznie ułatwić

Trackbacks & Pingbacks

  1. Artykuły tematyczne » Archiwum bloga » Na potencję najlepsza jest dieta

Leave a Reply

Note: XHTML is allowed. Your email address will never be published.

Subscribe to this comment feed via RSS