Usankcjonowane kłamstwo

Wiem, że temat jakim jest dieta na potencję poruszałem już wielokrotnie. Jednak czytając dziś kilka tekstów na ten temat, uznałem, że ciągle za mało jest rzetelnych informacji. Nie ukrywam, że ogarnia mnie dzika wściekłość, gdy czytam, że dobra dieta na potencję powinna zawierać soję. Nie wiem, co jest z tą soją. To chyba największy sukces w dziedzinie programowania ludzkich umysłów. Udało się utrwalić to wielkie kłamstwo, jakoby soja była zdrowa. Pcha się ją do wielu produktów żywnościowych. Już człowiek nie może kupić sobie wędlin, bo i tak dostanie soję. Miłośnicy „zdrowej żywności” wpychają nam soję niemal siłą do ust. Kotlety sojowe, śledzie sojowe i nie wiadomo co jeszcze. Chyba powinno się zastrzec choćby nazwę kotleta dla produktów z mięsa! Lepszy już będzie ów „pies zmielony razem z budą”.
Chcę więc po raz kolejny zaprotestować. Protest swój składam w imieniu milionów mężczyzn. Spożywanie soi to nie dieta na potencję, to dieta powodująca raka prostaty, to dieta zaburzająca gospodarkę hormonalną zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Wreszcie to dieta prowadząca do zaburzeń erekcji. Chcecie nadal jeść tę „wspaniałą i zdrową” soję? Zostaliście ostrzeni!
Wciąż marginalizuje się wyniki badań wskazujące na szkodliwość soi. Na jej zły wpływ na potencję oraz ogólny stan zdrowia. Jednak zwolennicy soi zapewne zasypią mnie wynikami sponsorowanych badań ukazujących jej dobroczynny wpływ na zdrowie. Nie będę więc odwoływał się do badań, lecz do własnego przykładu. Opiszę Wam swoją dietę na potencję.

Moja dieta na potencję

Od kiedy zacząłem ją stosować zauważyłem znaczny wzrost możliwości seksualnych. Przez lata przyzwyczaiłem się do określonego poziomu i uznałem, że po prostu na tyle mnie stać i więcej się nie da. Modyfikacja żywienia przekonała mnie, że może być inaczej. Być może, gdybym nadal jadł tak jak kiedyś, dziś już miałbym poważne problemy z erekcją.
Przede wszystkim wyeliminowałem z żywienia wszystko co zawiera soję. Obecnie dokładnie czytam etykiety kupowanych produktów i sprawdzam, czy nie ma w nich soi. Z racji, że sprzedawane luzem wędliny takich etykiet nie posiadają, a zwykle są „wzbogacane” białkiem sojowym, przestałem je kupować. Ograniczyłem do minimum spożycie roślin strączkowych.
Po drugie zwiększyłem ilość spożywanego białka zwierzęcego. Oznaczało to większe spożycie mięsa i jajek. Ryby też są dobre na potencję, dlatego staram się je od czasu do czasu wplatać do swojego menu. Ogólnie wszelkie owoce morza poprawiają męskie możliwości seksualne.
Trzecim krokiem było dodanie do diety zielonych warzyw. Kapusta, brokuły czy sałata zawierają sporo substancji podbijających nasz poziom testosteronu. Dobre choć drogie, są też pestki z dyni. Te ostatnie to chyba najsilniejszy naturalny środek na potencję!
Przestałem bać się nasyconych kwasów tłuszczowych. Nie wolno jeść ich w nadmiarze, ale są niezbędne również ze względu na testosteron (u kobiet ze względu na estrogeny). Moi panowie, nie bójcie się do czasu do czasu włączyć do Waszej diety na potencję boczku. Naprawdę! Co za dużo, to niezdrowo, ale co za mało – też!
Nigdy nie jadłem dużych ilości słodyczy. Teraz jeszcze bardziej zwracam na to uwagę i staram się je ograniczyć. Nie jem też dużo kasz ani ryżu, choć trochę należy. Nie jem też zbyt wiele owoców. Są moim zdaniem przereklamowane. O wiele lepiej zadziałają na Was warzywa niż owoce. Jako swoistą ciekawostkę dodam, że ostatnio dodaję do porannej kawy trochę imbiru.
Tak, jak pisałem, efekty są widoczne. Obecnie nie zdarza się, by potencja mnie zawodziła. Czasem nawet mam wrażenie, że trochę przeszkadza w życiu, bo przecież nie można ciągle porzucać swoich obowiązków, by oddawać się seksualnym zabawom. To już jednak inna sprawa.

Tuż przed…

Zwykle porady na temat odżywiania koncentrują się na okresie poprzedzającym sam stosunek. Panie pytają, co przyrządzić ukochanemu, by zwiększyć jego apetyt na seks. Na pewno coś z opisanych wyżej potraw. Musimy jednak pamiętać, że doraźnie i prawie natychmiastowo działają tylko specjalne tabletki na potencję. Odpowiedni posiłek nie da zbyt oszałamiających efektów, jeśli większość czasu żywimy się byle czym i byle jak. Dieta na potencję to sprawa ogólnego stylu życia, a nie tylko tego co zjemy tuż przed intymnym zbliżeniem.

Aminokwasy, witaminy i minerały

Naszą dietę możemy też wesprzeć suplementami. Zwłaszcza jeśli mamy trudności z jej odpowiednim skomponowaniem. Zwykle brakuje nam białka, dlatego można skorzystać z odżywek białkowych (byle nie było to białko sojowe), a szczególnie z wyselekcjonowanych aminokwasów. Ważną rolę odgrywa arginina i L-karnityna. Do nich można dodać jeszcze cynk i witaminy C oraz E.
Tak wyglądają najważniejsze informacje, gdy chodzi o dietę na potencję. Każdy musi sam ocenić, czy się ze mną zgadza czy nie. Wobec sprzecznych opinii mój glos pewnie utonie w morzu innych. Na szczęście, ja już zanadto nie muszę się troszczyć o swoją potencję.

5 Comments

LEAVE A COMMENT

FEEDBACK