Rate this post

Tak dziwnie traktowany temat

We wszystkim co związane z seksem możemy obserwować swoiste rozdwojenie jaźni. Z jednej strony każdy temat odnoszący się do seksu budzi tak typowe podteksty humorystyczne. Zawsze, gdy w rozmowie towarzyskiej schodzi się na seks, takie reakcje są niemal normą. Jedynie seksuolodzy w telewizji próbują pokazywać swoim zachowaniem, że seks to taka sama sprawa, jak każda inna. Poniekąd im też nie zawsze to wychodzi.
Czasem pojawia się zażenowania, ale to rzadko obserwowana reakcja. No chyba, że o „te sprawy” zapyta dziecko. Tu nagle rodzice zaczynają się czerwienić i bąkać coś niewyraźnie. W ten sposób budują u swoich pociech wrażenie, że coś jest nie tak. Sprawa podejrzana i wstydliwa. Czy przypadkiem te uśmieszki w towarzystwie również nie dowodzą niepewności? Czy więc nas to śmieszy, czy raczej się obawiamy tematów związanych z seksem?
Na taki oto grunt pada ziarno dyskusji o środkach na potencję. Nic się o nich nie dowiesz ze zwykłej rozmowy, bo przeszkodą są owe uśmieszki tudzież zażenowanie. Niby takie z nas lwy seksualne, ale ogólnie to wypadamy na kocięta z podkulonym ogonem. Zresztą jak tu powiedzieć koledze o środkach na potencję? Stosowałeś, to znaczy, że masz z tym problemy. Nie stosowałeś? To skąd wiesz, że tabletki na potencję są skuteczne?
Żaden facet nie przyzna się w towarzystwie do tego, że ma problemy z potencją. Czasem jest to tajemnica ogólnie znana, gdy jakaś niedyskretna kobieta szepnie coś koleżankom, a te wspomną swoim partnerom. Już niedługo wstydliwy sekret zna pół osiedla. Nawet wówczas trzeba robić dobrą minę i udawać, że wszystko jest w porządku.
Tyle, że dobra mina sprawy nie rozwiązuje. No to może jednak tabletki na potencję? Dla odmiany w internecie sprawa jest traktowana bardzo poważnie. Tu przekonuje się takiego nieszczęśnika, że jego problem nie jest śmieszny, ale nie oznacza też wyroku na całe życie. To da się zmienić. Na ile w tym możemy zawierzyć autorom artykułów i wydać pieniądze na takie czy inne tabletki na potencję? Zresztą… Pal licho pieniądze, ale najgorsze będzie kolejne ośmieszenie się. Liczy się na dobry seks, zaciąga kobietę do łóżka… i znowu nic! To budzi największe obawy.

Fora internetowe i dyskusje o środkach na potencję

Pozostaje jeszcze jedna droga. Pytania na forach. Żyjąc wirtualnym poczuciem anonimowości można spokojnie zapytać, czy taki lub inny środek na potencję rzeczywiście działa. Nawet jeśli ktoś wyśmieje, to jakoś mniej boli. Zresztą ludzie w internecie zachowują się inaczej. Są bardziej szczerzy i chętniej coś doradzą. Tu już nie jest wstydem przyznać się do zażywania takich środków i opisanie ich wpływu na swój organizm. Być może doradza Ci właśnie kumpel z pracy zza sąsiedniego biurka, ale skoro obaj o tym nie wiecie, wszystko jest w porządku!
Tak oto toczą się wirtualne dyskusje o środkach na potencję. Każdy może pisać śmiało. Weźmy na przykład tego bloga. Nie jest ważne, czy napiszę, że sam używam takich środków czy nie. Nic Wam to nie da i wcale nie musicie mi wierzyć. Nie znacie mnie, więc mogę pokusić się o szczerość, ale nawet jeżeli napiszę, że nie, to czy jestem wiarygodny? Co miałbym w ten sposób udowadniać? Pozostawmy więc moją potencję na boku.

Przykład dobrego środka na potencję

We wszystkie te dyskusje mogę jednak wtrącić swoje trzy grosze i spróbować polecić wszystkim mającym problemy z potencją przynajmniej jeden skuteczny produkt. Jak już wspomniałem, nie mam ochoty odwoływać się do własnego doświadczenia w tym zakresie. Może innym razem.
Tym co wydaje się tu interesujące jest skład tego preparatu. Jednak po kolei. Najpierw nazwa. Chodzi mianowicie o Vialafil. Bardzo interesujący produkt. Zarówno jego skład, jak mechanizm działania różni się od tak popularnej Viagry, a mimo to efekt końcowy jest równie dobry. Niektórzy nawet twierdzą, że znacznie lepszy. Trudno to jednoznacznie ustalić, chyba sprawa indywidualnych reakcji organizmu.
Nie będę Was zanudzał dokładną analizą działania poszczególnych składników Vialafilu, zresztą chodzi to raczej o reakcje łańcuchową, znaną medycynie jako synergizm. Inaczej mówiąc siła działania składników razem jest większa niż tylko zwykła suma ich wpływu, gdyż wzajemnie się potęgują.
Pośród wymienionych przez producenta składników możemy zauważyć wiele roślin uznawanych od wieków w różnych kulturach za afrodyzjaki. Obok nich jest i L-Arginina oraz cyk. To dość istotne, bo możemy liczyć na wzmożoną produkcję tlenku azotu, co w praktyce musi przełożyć się na silniejsze erekcje. Cynk poprawia też ilość i jakoś nasienia, co w jakimś stopniu przyczynia się do przeżywania silnych orgazmów. Związek nie jest bezpośredni, ale im większy wytrysk tym prawdopodobnie orgazm też będzie silniejszy.
Rzućmy jeszcze okiem na Yohimbe czy Muira Puama zawierające saponiny. Saponiny steroidowe, a przynajmniej niektóre ich rodzaje, swoją budową chemiczną przypominają nasze hormony płciowe. Również podobnie działają. Wspomniane rośliny zawierają akurat te, które działają w organizmie tak samo, jak męskie hormony.
Obecnie saponiny wykorzystywane są w sporcie oraz w zwalczaniu problemów z potencją. W przeciwieństwie do syntetycznych hormonów anabolicznych nie stwarzają zagrożenia dla zdrowia.
Jeśli więc miałbym polecać jakieś środki na potencję, to radziłbym poważnie zastanowić się właśnie nad Vialafilem. Nie jest to na pewno jedyny skuteczny produkt, ale plasuje się bardzo wysoko na skali skuteczności.

FEEDBACK