Rate this post

Niepokój i wątpliwości

Długo wahałem się czy opisać całą sprawę oraz zastanawiałem nad tym, jak ją opisać. Nie lubię pisać bezpośrednio o sobie, a już na pewno nie w kontekście seksu. Nie rozumiem ekshibicjonistycznych wynurzeń, które zresztą zwykle są bardziej wymysłem niż opisem faktów. Początkowo chciałem opowiedzieć to w formie niezależnej, nadać pewne ramy literackie w stylu „opowiadał mi mój znajomy” itd. Posiadając pewną wprawę można tak rzecz ująć. Mogłem też nie pisać nic. Zwłaszcza, że gdy już Czytelnik zapozna się z całością uzna mnie nie tylko za ekshibicjonistę, co również za autora tanich reklam. Świadomy tych zagrożeń przedstawiam całość w najprostszej i jak najmniej zawoalowanej formie.

Znowu o stresie i seksie

Wielu mężczyzn przepracowanych lub będących pod wpływem silnego stresu przekonało się, jak mocno może to wpłynąć na ich możliwości seksualne. Pisząc wprost – może sprowadzić je chwilowo do zera.
Do tej pory nie należałem do opisanej grupy. Nie żeby moje życie było usłane różami. Same powodzenia i nic co mogłoby zaburzyć mój wewnętrzny spokój. Wręcz przeciwnie. Co jakiś czas pojawia się problem, co jakiś czas narastają negatywne emocje. Wiem też dobrze z doświadczenia, że w takich sytuacjach nie wystarczy wiedza psychologiczna ani dogłębna samoświadomość. Czasem praca nad sobą to też za mało, a dobre rady w stylu „nie stresuj się” bywają przysłowiowym gwoździem do trumny.
Wszystko to przeżywałem już niejednokrotnie. Nigdy jednak nie odbijało się na moim życiu seksualnym i możliwościach w tym zakresie. Teraz wszystko się zmieniło. Kilka tygodni trwania pod silną presją, potem ledwo czas na złapanie oddechu i kolejna nieprzyjemna sytuacja, która wzburzyła mnie mocno na kilka dni. Nagle w decydującym momencie pierwszy raz okazało się, że nic z tego. „Sprzęt” dotąd niezawodny nagle zawiódł.
Cóż się stało? Może raczej należy zapytać co się zmieniło? Czyżby tym razem stres był większy? Może chodzi o wiek – nikt nie jest coraz młodszy. Istnieje jeszcze taka możliwość, że pomniejsze obciążenia psychiczne kumulowały się przez lata i teraz wreszcie wyszły poważniejsze skutki.
Wiadomo też, że w czasie emocjonalnego napięcia wyzwala się tzw. hormon stresu czyli kortyzol. Ten ze swej strony blokuje receptory androgenowe, z których korzysta testosteron. Nie wchodząc tu w daleko idące dywagacje może przeprowadzić proste wyliczenie, że im więcej kortyzolu tym mniej testosteronu. Zaś im mniej testosteronu, tym gorzej może być z męskimi funkcjami seksualnymi.

Jest problem, jest też rozwiązanie

Do tej pory byłem w tej sprawie tylko teoretykiem. Słyszałem o takich skutkach, czytałem o nich. Sam na sobie nigdy ich nie doświadczyłem. Wiadomo, kiedyś musi być ten pierwszy raz. Tak jakoś ten tekst ciągle mi ucieka w kierunku potocznych powiedzonek, co zapewne pierwszy lepszy psychoanalityk uznałby za formę obrony swojej intymności poprzez trywializowanie problemu. Pewnie miałby rację.
Pomijając całą analizę, skoro pojawił się problem trzeba coś z nim zrobić. I tak już piszę o sobie, więc dodam, że należę do osób, które na pojawienie się problemu zawsze chcą reagować jakimś działaniem. Tylko co zrobić? Stwierdzić „Kochanie jestem zestresowany. Dziś nic z tego nie będzie” – można tak, ale brzmi to dość kiepsko.
Do głowy przyszedł mi inny pomysł. Może czas wypróbować Tesstrogain póki tabletki nie stracą ważności? W jego składzie znajduje się kompozycja minerałów, znana jako ZMA, która dość znacznie podbija poziom testosteronu. Nie mam nic do stracenia. Wezmę i zobaczę co będzie.
Nie będę Wam pisał, że nigdy nie przeżyłem tak wielkich uniesień. Bzdura. Było dobrze, ale bez przesady. Po takim obciążeniu psychicznym i tak Testrogain zdziałał cuda i to jest najważniejsze. Przekonałem się, że akurat ten środek na pewno działa. Dlatego też o tym piszę. Uważam, że nie tylko wtedy gdy ktoś ma kłopoty z potencją, ale również z racji na stresujący tryb życia warto mieć takie tabletki pod ręką.

FEEDBACK