Rate this post

Gdy szaleją hormony i horyzont jest zaćmiony…

Pragnę dzisiaj poruszyć kwestię ważności seksu w życiu. Nie będzie to jakiś naukowy lub pseudonaukowy wykład, a raczej refleksje snute w oparciu o lata obserwacji, trochę przemyśleń i zapewne także lektur. Tych naukowych i tych mniej naukowych, a czasem po prostu dzieł literackich.
Na pierwszy rzut oka można pokusić się o stwierdzenie, że ważność seksu jest wprost powiązana z wiekiem, a może nawet z dojrzałością psychiczną. Musielibyśmy tu jednak dość mocno rozgraniczyć to postrzeganie w zależności od płci. Sprawa całkowicie inaczej wygląda dla przeciętnego nastolatka, jak dla nastolatki.
Kiedyś było to proste. U chłopca pomiędzy 12 a 17 rokiem życia (mniej więcej gdzieś w tym przedziale) hormony zaczynają szaleć. Czasem ta hormonalna presja jest tak silna, że seks wydaje się najważniejszy w życiu. Zwłaszcza, gdy świadomość seksualna została już mocno rozbudzona przez media. Do niedawna dziewczęta reagowały słabiej na zachodzące w ich organizmach reakcje i przemiany. Wiązało się to może częściowo z wychowaniem i przyjętymi stereotypami, ale też z prostym faktem, że seksualne przebudzenie przebiega u kobiety inaczej niż u mężczyzny i zwykle jest mniej gwałtowne.
Dziś, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym i różnym wypowiedziom na forach, dziewczęta bardzo wcześnie przejawiają zainteresowanie seksem, co prawdopodobnie jest bardziej spowodowane właśnie rozerotyzowaniem w mediach niż ich rzeczywistą potrzebą w tym okresie. Być może się mylę i patrzę na sprawę zbyt staroświecko? Nie wiem, ale nie sądzę.

Wiek i temperament, a seks

Jeśli mam choć trochę racji to o ile seks bywa najważniejszy dla mężczyzny we wczesnej młodości, to dla kobiet z czasem nabiera coraz większej ważności wraz z rozbudzeniem oraz odkrywaniem swoich potrzeb w tym zakresie. Jest to rzecz jasna pewne uśrednienie i nie można go bezkrytycznie przykładać do każdego przypadku.
Możemy też przyjąć, że ważność seksu zależy w pewnej mierze od temperamentu. Im ktoś ma większe potrzeby w tym zakresie, tym seks będzie uważał za rzecz ważniejszą. To chyba brzmi dość logicznie i nie wymaga tłumaczenia.
Sprawa nieco się komplikuje, gdy zaczniemy dochodzić co składa się na ten temperament. Nagle może się okazać, że to nie tylko wrodzone predyspozycje fizyczne, ale także cała masa kompleksów, które mogą wystąpić. By jeszcze bardziej rzecz zagmatwać muszę dodać, że kompleksy te mogą oddziaływać dwojako. Mogą ograniczać kontakty seksualne lub wprost popychać do szukania ciągle nowych przygód w tej dziedzinie. To samo zahamowanie psychiczne może przejawiać się całkowicie skrajnymi postawami w dziedzinie seksu.
Niewątpliwie pierwszymi psychologami zwracającymi uwagę na ten fakt byli Freud i Horney, a w bardziej szerokim aspekcie cała szkoła psychoanalityczna. Daleki jednak jestem, przy całym uznaniu dla ich dorobku, by wszystkie kompleksy i przejawy ludzkiej aktywności sprowadzać tylko i wyłącznie do sfery seksualnej.
U niejednego człowieka, zwłaszcza dotyczy to mężczyzn, seks silnie wiąże się z pragnieniem władzy, a czasem wręcz to pragnienie tłumi i wypiera potrzeby seksualne. Powiązania między władzą a seksem wolę zostawić sobie na inną okazję.

Seks w ujęciu Ann Horney

Temat jest tak szeroki, że należałoby napisać obszerną książkę, albo też poszukać takowych publikacji w bibliotekach. Trzeba byłoby uwzględnić i endokrynologię, jak i psychologię, a wreszcie i ogólną fizjologię W tej drugiej dziedzinie mamy mnóstwo szkół i przeciwstawnych idei, więc trzeba bardzo głęboko specjalizować się w tej nauce, by się w tym wszystkim połapać.
Podam prosty przykład z wykładów pani Horney na temat bolesnych miesiączek. Ta znana psychoanalityk i uczennica Freuda na podstawie swoich doświadczeń w pracy terapeutycznej rozwinęła teorię przypisującą bolesne miesiączki pewnym zahamowaniom w sferze libidalnej i niechęci do własnej kobiecości. Nie będę tu wnikał w szczegóły. Teoria jest na pewno ciekawa i ma uzasadnienie w faktach. Niemniej nie wyjaśnia wszystkiego, bowiem wiadomo, że u niektórych kobiet bolesne miesiączki są uwarunkowane budową fizjologiczną (zbyt silne zgięcie szyjki macicy). Jak widać zabrakło tu drugiego bieguna, czyli odniesienia do czystej fizjologii i dlatego doszło do zbyt daleko idącego uogólnienia.

Męskie problemy z seksem

Spróbujmy przyjrzeć się innemu przykładowi. Tym razem dotyczącego mężczyzn. Dla mężczyzny wysoki poziom potencji seksualnej jest jednym z ważnych wyznaczników męskości. Gdy coś nie wychodzi w tej dziedzinie zaczynamy czuć się bardzo źle. Już kiedyś wspominałem o tym, że mężczyzna musi się w sypialni wykazać. Kobieta może podniecenie symulować, mężczyzna musi je choć w niewielkim stopniu odczuwać i to odczuwanie musi być widoczne. Tego też nie muszę tłumaczyć.
Gdy pojawią się problemy z erekcją można zacząć próbować reagować na dwa sposoby. Albo unikać seksu i dewaluować jego wartość, co niektórym udaje się naprawdę dobrze poprzez przytaczanie szeregu racjonalnych argumentów lub też starać się na siłę swoją męskość udowadniać.
Te udowadnianie w tej sytuacji musi skończyć się porażką i wycofaniem. Chyba, że zostanie wsparte środkami na potencję. Zawsze to jakieś rozwiązanie, zwłaszcza, że partnerka czy też partnerki nie muszą o niczym widzieć. Mowa tu o typowych relacjach, bo są też znane przypadki wielu dyktatorów mających problemy z potencją, którzy dla podtrzymania mitu utrzymywali wiele kochanek (nie zawsze za ich zgodą) i przez długi czas dla swoich poddanych byli niejako wzorcami męskości.

FEEDBACK