Rate this post

Kobiece potrzeby i problemy z seksem

U kobiet może to wyglądać inaczej. W przypadku oziębłości kobieta również może unikać kontaktów tłumacząc się zdrowiem (osławiony ból głowy) albo też snuć rozważania na temat seksu jako czegoś poniżającego. Wtedy swoją rolę sprowadzać będzie do biernej i cierpliwej, by zaspokoić zezwierzęconych mężczyzn. Ten model był dość częsty wiele lat temu. Dziś spotyka się go znacznie rzadziej, ale jeszcze bywa obecny w niektórych małżeństwach.
Na całkiem innym biegunie znajdują się te panie, które odkryją swoje potrzeby seksualne. Z powodu społecznej atmosfery ciągle jeszcze nie wypada im wprost przyznawać, że seks jest dla nich ważny. W tej sprawie bywamy bardzo wielkimi hipokrytami. To samo co uchodzi mężczyźnie i wręcz dodaje mu wartości, w odniesieniu do kobiety jest piętnowane. Tak, tak, to nie jest jakiś artykuł z lamusa. Mówimy o drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku.
Z tej przyczyny niejedna kobieta odkrywa uroki płynące z seksu dopiero tuż przed menopauzą. To kolejna smutna prawda. Bynajmniej nie jest to aż tak niski odsetek.

Seks tylko jako chwilowa przyjemność

To wszystko daje nam podstawę do przypuszczenia, że deklaracje na temat ważności seksu w życiu niekoniecznie odzwierciedlają prawdę. Część osób mających problemy z seksem tak długo przekonuje swoje otoczenie o niskiej wartości seksu, że w końcu sama w to wierzy i czuje się usprawiedliwiona.
Czy jednak można jakoś tę ważność zobiektywizować? Czyli jak jest naprawdę, albo jak być powinno. Ile uwagi powinniśmy poświęcać swojemu życiu seksualnemu? Cokolwiek by o tym nie napisać pewnie i tak spotka się to ze sprzeciwami, ale mimo to spróbuję.
Seks, który naprawdę daje satysfakcję zawsze związany jest z budowaniem relacji i z drugą osobą. Jasne, że można zaznać chwilowej przyjemności na zasadzie skoku w bok, czy czegoś w tym rodzaju. Na dłuższą metę zawsze się tego tylko żałuje. Naprawdę! Czasem świadomie, czasem nieświadomie. Można też snuć fantazje erotyczne o wielkich haremach i co tam komu przyjdzie do głowy. To także nigdy nie da pełnej satysfakcji. Nie mam zamiaru oceniać tego w kategoriach moralnych, podobnie jak zjawiska masturbacji. Po prostu się zdarza, co nie znaczy, że da nam coś więcej poza chwilową przyjemnością.
Może jednak powinniśmy seks do tego sprowadzić? Chwilowa przyjemność i nie ma czego roztrząsać. Już choćby liczne prace psychologów pokazują, że takie podejście jest zawsze uwikłane w szereg problemów psychicznych. Co oznacza, że nie jest optymalne ani zdrowe. Po szczegóły odsyłam do fachowej literatury.

Ważny seks, bo ważna relacja?

Można się ze mną nie zgadzać, ale dla mnie seks jest związany z konkretną osobą. To nie z samej fizyczności płynie tu przyjemność, ale również z faktu bycia blisko z tą, a nie inną osobą. Wiem, że to nietypowe stwierdzenie dla artykułu na stronie, na której pełno tekstów o powiększaniu penisa czy poprawie potencji. Tylko dlaczego ma to być takie dziwne?
Gdy ktoś pragnie powiększyć członka lub poprawić swoją sprawność seksualną nie tylko z myślą o własnej przyjemności czy też wyeksponowaniu męskości, a również ze względu na tę drugą bliską osobę, to rzeczywiście jest to takie nienormalne?
Wydaje się najbardziej sensowne zamawianie tabletek poprawiających erekcję właśnie ze względu na partnerkę.
Seks na pewno jest ważny w tego typu relacji. Nie wolno nie doceniać jego roli. Nie wszystko sprowadza się do seksu, ale też bez udanego życia seksualnego nie ma mowy o udanej relacji męsko-damskiej. Z tym również można polemizować, ja jednak pozostanę przy tej opinii.
Podsumowując wszystko, seks powinien być dla nas ważny tak samo, jak ważna jest ta druga osoba – niezależnie od tego jak to zabrzmi. W tym świetle czasami odwoływanie się do środków na potencję staje się zrozumiałe, czy wręcz zalecane. Można zawsze zachować dyskrecję przy zamówieniu, czy też niekoniecznie informować o tym drugą stronę, choć w naprawdę bliskiej relacji nie powinno to stanowić problemu. Lepiej o sprawie porozmawiać niż żyć w obawie, że zostanie się przyłapanym na zażywaniu tabletki i później będzie musiało się tłumaczyć.
Myślę sobie, że to dobre zakończenie tych wywodów, bowiem na ile jesteśmy gotowi do takiej rozmowy, gdy pojawią się problemy, na tyle możemy uważać naszą relację za bliską. Tego też chyba nie muszę tłumaczyć…

FEEDBACK