Rate this post

Taki „naturalny” nałóg

Proponuję dziś poświęcić nieco uwagi seksoholizmowi. Czym właściwie jest? Czy jest realnym zagrożeniem dla każdego, czy raczej dotyka tylko nielicznych? Być może należałoby uznać, że nie ma się czym martwić. Wszak nie jest to aż tak zgubny nałóg, by miał poważnie nadwyrężyć nasze zdrowie, czy finanse. Nie równać mu się z alkoholizmem czy hazardem. Jest, jakby to ująć, bardziej „naturalny”.
Niestety to wcale nie takie proste. Co do zdrowia, to może nie wprost, ale jednak można wpaść w dość dziwne stany zaburzeń emocjonalnych. O innym zagrożenie napiszę później. Zaś strata finansowa też może być dotkliwa. Przecież niejeden stracił majątek na telefonach pod pewne numery lub na wizyty w agencjach. Telefony dziwią to tym bardziej, że materiałów o takiej treści jest w internecie mnóstwo i to za darmo, a czasem nawet wpychają się, gdy człowiek wcale ich nie chce. To jednak już może sprawa gustu?
Przyznam, że samej idei tego typu telefonów nigdy nie rozumiałem i do dziś dziwi mnie jak można na nie tracić pieniądze, nawet w sytuacji skrajnej determinacji i braku zaspokojenia. No ale każdy nałóg ma swoje własne prawa i trudno je pojąć będąc od niego wolnym.

Seksoholizm jako nerwica kompulsywna

Spróbujmy jednak wrócić do sedna i zacząć od tego, czym dokładnie jest seksoholizm. W tym miejscu można znaleźć najważniejsze kryteria wskazujące na występujący problem sformułowane przez Patricka Carmersa. Widać z nich wyraźnie, że podstawowe zagrożenie, z jakim wiąże się seksoholizm jest natury społecznej. Człowiek zaczyna się wikłać w sieć zależności od seksu, a jednocześnie coraz trudniej funkcjonować mu w społeczeństwie.
Powstaje rodzaj obawy przed otaczającymi uzależnionego ludźmi. Po pierwsze obawa ta jest zwykle związana z samym faktem wykrycia pewnych zachowań, a po drugie z tym, że zostanie się pozbawionym możliwości ich dalszej realizacji.
Jako, że seksoholizm jest formą nerwicy kompulsywnej, każdy lęk jaki się pojawia, czy to bezpośrednio związany z nałogiem, czy też nie, wytwarza jeszcze silniejszą presję, co ostatecznie powoduje nasilenie zachowań kompulsywnych. W tym wypadku o podłożu seksualnym. Wystarczy wrócić do przykładu z telefonami. Wiadomo, że traci się na to masę pieniędzy. Uzależniony też o tym wie. Cały czas obawia się wykrycia, czy nawet rachunku, ale to nie odwodzi go od dzwonienia. Wręcz przeciwnie. Tym bardziej do tego popycha.
To wszystko razem wzięte powoduje silne poczucie winy. Zaś poczucie winy jeszcze bardziej wzmaga lęk, a lęk popycha do kolejnych kompulsywnych zachowań. Bowiem nikt nie jest w stanie zbyt długo wytrzymać presji wewnętrznego napięcia. Dlatego szuka się sposobów odreagowania. Zwykle wybiera się te sprawdzone. Seks. Na chwilę daje ulgę, a później znowu rozpędza się koło poczucia winy i lęku.

Dobra potencja to nie seksoholizm

Teraz musimy wprowadzić ważne rozróżnienie. Seksoholizm nie jest wprost powiązany z tzw. temperamentem seksualnym. Nie zależy też od poziomu libido. Nie trzeba się go obawiać tylko dlatego, że ma się dobrą potencję. Także częste uprawianie seksu samo w sobie nie jest seksoholizmem i do niego nie prowadzi. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to proponuję jeszcze raz przeanalizować spokojnie objawy podane w linku powyżej.
Seksoholizm świadczy zwykle o poważnym problemie i to nawet nie bezpośrednio o podłożu seksualnym. Do tego jeszcze wrócimy, bo w tym punkcie panuje wiele nieporozumień. Tu tylko sygnalizuję, że jeśli uprawia się seks z partnerką/partnerem i nie zakłóca to w żaden sposób życia w społeczeństwie, to niezależnie od ilości i częstotliwości, nie jest to seksoholizm. Bez obaw.
Znajdą się tacy, którzy będą uważali, że nawet czytanie tego artykułu lub podobnych, zakup tabletek poprawiających libido, czy zerknięcie od czasu do czasu na zdjęcia jakichś rozebranych pań, to już seksoholizm. Bynajmniej. Wprawdzie to ostatnie zachowanie może świadczyć o problemie, ale wcale nie musi. Skoro specjalnie takich zdjęć nie szukamy, nie odwodzą nas one od pracy i innych obowiązków, nie tracimy na nie długich godzin, to nie ma się czym przejmować.
Zaś czytanie i uzupełnianie swojej wiedzy o seksie, to nawet pozytywny objaw…

Męski problem

W związku z przykładami zdjęć czy telefonów samorzutnie nasuwa się kolejna kwestia. Otóż w seksoholizm częściej wpadają mężczyźni niż kobiety. Wcale nie dlatego, że kobiety są bardziej odporne na nerwice kompulsywne. Po prostu u mężczyzn sfera seksualna jest tak ukształtowana, że łatwiej odbijają się na niej wszelkie problemy. Zaś z racji tego, że seks jest bardziej kwestią pobudzenia wzrokowego i tego, iż mężczyzna łatwiej się podnieca, jest bardziej podatny na seksoholizm. U pań zwykle zachowania kompulsywne kierują się (jeśli się pojawią) w inną stronę. Czasami wręcz przejawiają się dokładnie odwrotnie, czyli pod postacią seksualnej oziębłości. To jednak temat na inną okazję.
Szukanie rozwiązania problemów w seksie narzucają nam do pewnego stopnia same media, a zaraz za nimi moda. Jesteśmy nieustannie sztucznie pobudzani, z czego nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę. Przyjrzyjcie się krytycznie reklamom, filmom i innym pozornie niewinnym programom. Rozejrzyjcie się po ulicy. Jeśli takie pobudzenie padnie na grunt podatny, to wówczas wykluwa się z niego seksoholizm. No właśnie. Cóż to jest ów grunt podatny?

Pragnienie bliskości

Napięcia w sferze seksualnej zazwyczaj pojawiają się w związku z niezaspokojoną potrzebą bliskości. Może ona sięgać nawet wczesnego dzieciństwa i braku wystarczającej uwagi ze strony rodziców. To pragnienie szybko zaczyna wydawać się jakby trochę „niemęskie”, więc dość łatwo przelać je na pożądanie. Wszak seksualnymi podbojami można się chwalić i to już jest bardzo męskie. Gdy zaś brak obiektów do podboju w sukurs przychodzi internet, filmy czy te nieszczęsne telefony. No i są też agencje towarzyskie, a nawet usługi przydrożne, czyli już zachowania bardzo ryzykowne.
Kłopot w tym, że gdy rzeczywiście chodzi o ukryte pragnienie bliskości, to jednocześnie mamy całą gamę uczuć o przeciwnym wektorze. W skrócie możemy je określić jako lęk przed bliskością. Bowiem ktoś kto tej bliskości nigdy nie zaznał będzie jej pragnął, ale jednocześnie się obawiał jako czegoś nieznanego. To co nieznane zawsze budzi obawy.
Chcę tu jeszcze raz wyraźnie podkreślić. Chodzi przede wszystkim o bliskość emocjonalną, a nie fizyczną. W normalnych warunkach każdy z nas potrzebuje i jednej i drugiej. One się wzajemnie uzupełniają. Gdy dochodzi do zaburzeń, wszystko się miesza i człowiek nie potrafi cieszyć się bliskością emocjonalną, choć nadal jest mu potrzebna. Wszystkie swoje relacje rozpatruje tylko i wyłącznie pod kątem seksu.

Seksoholizm a zdrowie

Jeszcze kilka słów o zdrowiu. Na początku już to sygnalizowałem. Teraz pora napisać kilka słów więcej. Można często uprawiać seks, jeśli leży to w zgodzie z naszymi możliwościami. Natomiast seksoholik – zgodnie z tym co stwierdził prof. Lew-Starowicz – przekracza tę granicę swoich realnych możliwości. Wtedy w końcu przychodzi taki czas, gdy organizm się buntuje. Zwykle robi to poprzez pojawiającą się impotencję. „Ile można mieć wytrysków?”, jak stwierdził Lew-Starowicz. No właśnie. Nie jest ważne ile, byle tyle ile faktycznie jesteśmy w stanie.
Seks to zdrowie. Seksoholizm już nie. Ze wszystkim można przesadzić. Z seksem także.

Walka z nałogiem

Z seksoholizmem podobnie jak z każdym innym nałogiem, bardzo trudno zerwać. Tu nawet zwykle nie pomaga relacja z partnerką. Co więcej przez seksoholizm łatwo tę relację zniszczyć. Kobiety są bardzo wyczulone na tym punkcie, a impulsy kompulsywne ciągle pchają do podobnych zachowań.
Obecnie problem traktuje się dość poważnie. Leczą go specjaliści, głównie metodą psychoterapii. Czasami lekami, choć moim zdaniem to ostateczność. Powstało też stowarzyszenie Anonimowych Seksoholików na wzór Anonimowych Alkoholików i działające na podobnych zasadach.

Pomiędzy przyjemnością a zagrożeniem

Skąd na blogu o przedłużaniu stosunku taki temat? Myślę, że to ważne. Warto pisać o przyjemnościach związanych z seksem, ale także o czyhających zagrożeniach. Seks jest mimo wszystko dość mroczną dziedziną naszego życia. Daje radość, ale może też wchłonąć przeróżne demony. Wtedy powstają poważne problemy.

FEEDBACK