Rate this post

Powiększanie penisa, jako wyraz męskiej dominacji?

Nie był to bynajmniej najszczęśliwszy dzień w życiu pana K. Rano, gdy pierwszy raz wobec żony wysunął propozycję powiększenia penisa, wydawało mu się, że taki właśnie będzie. Zamiast tego spotkał się z powszechnym niezrozumieniem. Wyczuwał u wszystkich swoich rozmówców jakiś lęk, którego nie potrafił do końca zrozumieć.
Teraz wracał od kochanki i rozmyślał nad złożonością ludzkiej natury. Co było takiego w zwiększeniu penisa, że ludzie reagowali lękiem? Czy chodziło tu o władzę i dominację? Tak. Pan K uchwycił się tej myśli. Wydała mu się interesująca, więc zaczął pracowicie ją pogłębiać. Wprawdzie rozważania filozoficzne nigdy go nie pociągały i też nie były jego mocną stroną, to jednak nagięte do spraw bezpośredniej egzystencji nabierały nowych barw i większej atrakcyjności.
Od wieków penis był znakiem męskiej dominacji. Czytał kiedyś, że w pewnych kulturach mężczyźni odstraszali swoich przeciwników potrząsając penisem. Tak, im większy tym większy też potencjał męskości. Co oznacza dominację. Pan K został wychowany w taki sposób, że nie wyobrażał sobie świata urządzonego inaczej, jak w oparciu o męską dominację. Oczywiste było, że w społeczeństwie mieszczańskim, w jakim żył, ta dominacja nie była mocno podkreślana na każdym kroku. Jednak w rzeczywistości stanowiła istotę – wyznawanych przez niego i jemu podobnych – wartości.
Nie możemy mieć zatem za złe panu K, iż również powiększanie penisa tak szybko skojarzył nie z czym innym, jak z męską dominacją. Nie rozważał jej pod kątem większej satysfakcji seksualnej swojej czy też partnerek. Nie dajmy się zwieść temu, co powiedział swojej żonie. Życie seksualne pana K było na takie niuanse zbyt proste, co jednocześnie oznacza – odporne.
Zaprzątnięty myślami o władzy doszedł wreszcie do domu. Wszedł na schody i udał się do mieszkania. Gdy znalazł się już w środku, żona spojrzała na niego jakoś podejrzliwie. Podejrzliwość ta nie była związana z kochanką, wyrażała raczej obawę, iż wielki penis pana K będzie gdzieś nieprzystojnie wystawał z pod ubrania. Było to oczywistym nonsensem, ale skołatane nerwy pani K podsuwały jej właśnie takie obrazy.
Przywitali się dość zdawkowo. Oboje nie byli pewni, jak mają się zachować. Nie będę opisywał dalszego ciągu dnia, gdyż nie wydarzyło się już nic interesującego z punktu widzenia tej opowieści. Małżonkowie nie wracali w rozmowie do drażliwego tematu powiększania penisa. Jak to zwykle bywa w takiej sytuacji, każde z nich liczyło na to, iż problem sam się rozwiąże. Choć dla każdego z nich rozwiązanie oznaczało coś zupełnie innego.

Rozpoczynają się działania prewencyjne

Postępowanie prewencyjne zaczęło się dość szybko. Wprawdzie wydział zawsze działał niezwykle sprawnie, ale tym razem dołożono wszelkich środków, by przyspieszyć procedurę. Decydenci byli zdania, że czas odgrywa pierwszoplanową rolę. Co bynajmniej nie oznaczało, że można sobie pozwolić na jakieś niedopatrzenia.
Pierwszy zaginął lekarz. Przyszli po niego tej nocy. Ciche czarne postacie obezwładniły go w czasie snu. Nie miał najmniejszych szans na reakcję ani na obronę. Zniknął z domu bez śladu. Gdy rano nie zjawił się w pracy zaniepokojona recepcjonistka zadzwoniła do niego, a gdy nikt nie odbierał telefonu sama pojechała na miejsce. Wolała taką przejażdżkę niż walkę z tłumem rozżalonych pacjentów. Doktora nigdzie nie znalazła. Zawiadomiła policję, ale w ten sposób nie uzyskała niczego. Służby śledcze nie były skłonne podejmować żadnych działań. Nie było ciała, więc i nie było zbrodni, a na poszukiwania lekarza, który zapewne wyskoczył się gdzieś zabawić nie warto było marnować ludzi i środków.
Kolejną ofiarą działań prewencyjnych padła piękna Elza – kochanka pana K. W jej wypadku nie odbyło się to bynajmniej tak spokojnie. Nie zwykła spędzać nocy w łóżku, a przynajmniej nigdy nie robiła tego sama. Tym razem oddawała się życiu towarzyskiemu w pewnym dość znanym i luksusowym lokalu. Dopadli ją, gdy z niego wychodziła. To prawda, że nadmiar wypitego szampana znacznie zwolnił jej refleks, ale jednak udało jej się rozdrapać twarz jednego z napastników. Nie przeszkodziła w tym nawet okalająca ją maska.
Sprawa nabierała tempa. Pozostało jeszcze tylko dostarczyć małżeństwo K i rozpocząć będzie można przesłuchania w ramach wstępnego postępowania procesowego. Wysłano więc po parę przedstawicieli właściwych tajnych służb…

FEEDBACK