Rate this post

O nieco innych przyczynach problemów z erekcją

Zacznę dość przekornie… Każdy mężczyzna potrafi skutecznie zahamować swoją erekcję w najmniej właściwym momencie. Brzmi to paradoksalnie lub nawet zabawne, ale w praktyce raczej zabawne nie jest. Szczególnie dla samego zainteresowanego. Niestety wielu z nas zakłada sobie samodzielnie pętlę na szyję (lub inne miejsce ciała) nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Tyle już napisano o przyczynach problemów z erekcją, o zapobieganiu nim, czy wreszcie o farmaceutykach poprawiających erekcję. Wszystko to pięknie. Niektóre takie informacje są przydatne, inne niespecjalnie. Nie będziemy ich teraz dokładnie analizować. Spróbujmy zamiast tego przyjrzeć się problemowi od strony psychologicznej czy też nawet socjologicznej.

„Czego pragną kobiety?”

Niezależnie od tego jak mocno będziemy zaprzeczać, współczesny mężczyzna jest istotą zagubioną. Nie bardzo wiemy czego właściwie kobiety od nas oczekują i jak mają wyglądać nasze relacje. Zmieniła się rola kobiety, więc i męska powinna się zmienić. Tylko na jaką? Mamy grać jeszcze większych twardzieli? Może zamiast tego być tym wrażliwym i delikatnym?

Kłopot polega na tym, że kobieta zawsze albo zarzuci nam nieczułość, albo nadwrażliwość. Trudno utrafić w sedno. Tak naprawdę panie też nie wiedzą, jaki powinien być ten wymarzony mężczyzna. Szukają księcia z bajki. Znajdują wrażliwego i delikatnego, tylko, że później okazuje się, że to zwykła ciapa i mięczak. No to może taki twardziel? Ten znów okazuje się po czasie zwykłą świnią. Tak źle, a tak niedobrze.

Nie chcę za bardzo wchodzić na boczne tory i rozważać, jaki właściwie powinien być mężczyzna. Myślę, że to temat ciągle otwarty. Zawsze też szukanie ideału i przymierzanie żywych ludzi do takiej czy innej miary na wyrost – źle się kończy.

„Stanąć” na wysokości zdania

Skutek jest taki, że trwamy w niepewności. Zaś niepewność rodzi lęk. Gdy dochodzi do intymnego zbliżenia lęk ten jeszcze bardziej się nasila. Obecnie kobiety domagają się więcej uwagi od mężczyzny w sypialni niż kiedyś. Są bardziej rozbudzone seksualnie i uświadomione. To nagle my zaczynamy się bać, czy staniemy na wysokości zadania. Przy czym określenie „stanąć” można tu odczytać dosłownie.

Nagle zamiast przestać myśleć i skupić się na tu i teraz, czyli na wdziękach partnerki, zaczyna się walka z myślą, czy na pewno będzie dobrze, czy będzie erekcja czy może jej nie będzie. Właśnie w ten sposób podcinamy sobie skrzydła.
Im większy lęk tym więcej wydziela się adrenaliny i kortyzolu. Oba te hormony są powiązane z mechanizmami walki i ucieczki, a więc elementarnego przetrwania. Gdy chodzi o przetrwanie jednostki organizm wyłącza wszystkie funkcje, które temu przetrwaniu bezpośrednio nie sprzyjają.

Na pierwszym miejscu właśnie funkcje seksualne. Wyrzut adrenaliny oznacza zawsze zahamowanie erekcji, gdyż zaburza proces wydzielania tlenku azotu. Kortyzol blokuje testosteron itd. Układ nerwowy przechodzi w system silnego pobudzenia…

Co robić, czyli jak się nie bać

Na tego typu problemy nie ma prostej rady. Nie wystarczy założyć sobie, że nie będę się bał. To tylko pogorszy sprawę, bo im bardziej będziemy z tym stanem walczyli, tym silniej będzie narastał. Czy zioła albo tabletki mogą nam pomóc? Na pewno do końca nie, choć częściowo jednak tak. Zioła zwiększające produkcję testosteronu, jak choćby: korzeń pokrzywy, kozieradka czy buzdyganek, od czasu do czasu warto przyjmować. Szczególnie po 40 roku życia.

Również tabletki na potencję mogą pomóc, choć rzecz nie polega tylko na przyjęciu tabletki. Problem trzeba wyciąć od korzenia, czyli najpierw uświadomić sobie swoje lęki, potem nauczyć się je akceptować, a wreszcie pozwolić im spokojnie zniknąć. Tego nie dokonamy z dnia na dzień. Trzeba na to przynajmniej kilku miesięcy. Będzie to czas uczciwego przyznawania się do swoich ograniczeń.

FEEDBACK