Skip to content
Aug 30 11

Ile razy się kochać?

by stefan

Punkty obowiązkowe

W tematyce seksualnej są takie punkty, które można nazwać obowiązkowymi. Ich omówienie prędzej czy później musi znaleźć się w każdej gazecie i na każdej stronie. Wszędzie tam, gdzie pisze się cokolwiek o seksie i o erotyce. Wzbudzają zainteresowanie, emocje itp., więc przyciągają czytelników.
Wiadomo, że chodzi tu o wielkość penisa. To zawsze wałkuje się do upadłego. Sporo emocji wzbudza także sprawa ilości stosunków w przeciągu tygodnia czy miesiąca. Skoro wszyscy męczą ten temat, to i my co jakiś czas do niego wracamy.

Seks znormalizowany

Sprawę ilości stosunków nieraz już próbowano unormować. W niektórych religiach wyznacza się takie ilości. W średniowieczu zabraniano zbliżeń w dni postne. W każdą środę i piątek. Z przestrzeganiem bywało różnie. W XIX wieku pewien amerykański pastor uważał, że powinno się spółkować tylko raz w miesiącu, czyli 12 razy na rok. Tylko tak jest zdrowo i pobożnie.
Dziś nie mamy już ochoty, by ktoś wtrącał się w nasze życie intymne i mówił nam ile razy możemy, a ile nie. Gnębi nas coś innego. Czy spełniamy normy? Może coś jest z nami nie tak, bo seks jest zbyt często lub zbyt rzadko? Religię zastąpiła nauka, choć de facto dalej bardziej polegamy na wierze niż na rzetelnych badaniach. Nie brakuje naukowców, którzy budują dość chwiejne hipotezy i twierdzą, że najlepiej jest tyle razy, a tyle to już niezdrowo.
My zaś wolimy wprost sięgnąć po jakiś preparat na potencję niż zostać w tyle i nie zaliczyć zgodnie z normą. Brzmi nieładnie? Specjalnie użyłem słowa „zaliczyć”. Bo prawda jest taka, że powinniśmy przestać zaliczać i przestać liczyć. Należy zapomnieć o wyssanych z palca teoriach pseudonaukowych. Jedno jest pewne, że im więcej razy odczuwa się pociąg seksualny i im więcej razy można seks uprawiać, tym zwykle zdrowie jest lepsze. Jednak nie jest to prawda bezwzględna. Są jednostki, które mogą kochać się tylko dwa razy na tydzień i swojej natury nie przeskoczą. Można wprawdzie sięgnąć po tabletki, byle nie po jakieś podejrzane, ale…

Cicha rada w sprawie preparatów na potencję

Nie zawsze po preparaty na potencję trzeba sięgać tylko wtedy, gdy spada nam libido. Jasne, że powiano ono wynikać głównie z właściwego żywienia i trybu życia. Jeśli jednak na przykład wybierasz się z kobietą na dłużej i wiesz, że możesz nie sprostać wymogom chwili, to dlaczego nie sięgnąć po takie środki? Bywa, że są to chwile niezapomniane i okazje, których nie wolno przegapić. Kolejne mogą już nigdy nie nadejść.

Aug 19 11

Niepełna erekcja – pełny problem

by stefan

To coś czego od czasu do czasu doświadcza niemal każdy mężczyzna. Niby jest, ale nie do końca. Trochę wstyd, ale następnym razem powinno być lepiej… Choć jeśli dotyka to bardzo młodych mężczyzn to już jest bardzo źle. W wieku lat dwudziestu w zasadzie niepełna erekcja nie powinna mieć miejsca. Przyczyny mogą być różne, ta najbardziej optymistycznie brzmiąca wskazuje na nadużycie seksualnych rozkoszy i po prostu zmęczenie, jeśli dzień w dzień i to kilka razy… No właśnie. W końcu każdy ma jakiś określony próg możliwości. W takim wypadku należy kilka dni, może nawet tydzień, odpocząć od seksu. Dość często wskazuje się w takim wypadku na przesadę w masturbacji.
Gdy jednak niepełna erekcja pojawia się mimo tego, że nie przesadzało się z seksem, to już musimy ją potraktować tak samo, jak wszystkie inne zaburzenia erekcji. Oczywiście nie chodzi o pojedynczy incydent, ale o zbyt często powtarzające się sytuacje.
Sporo już napisałem o diecie, choć pewnie i tak mało kto wierzy w to co piszę, a co tak bardzo stoi w sprzeczności z powszechnie lansowanymi tezami. Tu już sobie podaruję te temat. Niemniej uważam, że odżywiający się w proponowany przeze mnie sposób i w miarę zdrowy mężczyzna nie powinien mieć większych problemów z erekcją przynajmniej do siedemdziesiątego roku życia. To nie żart! Nie przesada! To fakt!
Tak, jak wspomniałem, niepełną erekcję traktujemy tak samo, jak wszystkie inne problemy z wzwodem. Może okazać się konieczna wizyta u lekarza, być może potrzebne będzie coś bezpośrednio poprawiającego potencję.
Trzeba pamiętać o jednym. Niepełna erekcja także może mieć źródło w psychice, a nie tylko bezpośrednio w naszej fizjologii – za mało testosteronu, tlenku azotu, czy jakieś zmiany chorobowe. Może wynikać z nadmiaru stresu lub lęku, że nie sprawdzi się człowiek jako mężczyzna. Niestety. Im bardziej się tego obawiamy, tym zwykle częściej występują podobne problemy. Dlatego też nie należy zaniedbywać również naszej psychiki.
Zakończę pocieszającym akcentem. Zwykle można sobie szybko poradzić z opisanym tu kłopotem. No chyba, że mamy do czynienia z jakąś poważną chorobą, która dopiero zaczyna się rozwijać, a niepełna erekcja jest jej pierwszym symptomem. To tym bardziej powinno skłonić nas do wizyty u lekarze. Jeśli kłopot nie zniknie po tygodniu odpoczynku, czas zacząć działać. Nie jest powodem do wstydu mieć problemy seksualne. Powodem do wstydu jest nic z nimi nie robić.

Aug 10 11

Utrata zainteresowania seksem

by stefan

Tęsknota za czasem „niewinności”

Co się właściwie dzieje, gdy facet ma już 40 czy 50 lat? W zasadzie powinienem nieco zawęzić to pytanie. Co się dzieje z jego sferą seksualną? Z jego potencjalnymi możliwościami? Rzecz ciekawa określenie „potencjalne” dość dobrze wkomponowuje się w poruszaną tematykę.
Spróbujmy jednak mniej operować ogólnikami, zrezygnować z zabaw lingwistycznych, a bardziej skupić się na konkretach. Zapewne większość pamięta jeszcze okres, gdy miało się lat kilkanaście i podniecało w zasadzie wszystko. Seks jawił się jako raj jeszcze nie zdobyty i ziemia obiecana. Gdy hormony miały „wyjątkowo dobry dzień” wydawało się, że życie bez seksu nie ma sensu. Inne przyjemności? Obowiązki? Cóż to jest warte! To seks jest najważniejszy w życiu.
Z czasem przyszło opamiętanie. Doświadczenia seksualne stały się czymś normalnym. Weszło się do ziemi obiecanej i okazało się, że nie wszystko w niej jest tak piękne jakby mogło się wydawać. Wyszło na jaw, że nie zawsze dopisuje potencja, że kobiety często trudno zrozumieć czy zadowolić.
Nawet, gdy życie seksualne jest ciągle jeszcze bogate i problemy z potencją pozostają w sferze teorii, to powoli zaczyna budzić się tęsknota za tym wiekiem, gdy tak łatwo było o erekcje a seks wydawał się rajem.

Jeśli dieta jest dobra, to czego brakuje?

Dość często można przeczytać, że po czterdziestce organizm mężczyzny zwalnia już bardzo mocno i spada jego wydolność seksualna. Prawa jest taka, że obecnie dzieje się to nawet po trzydziestce, a wszystko za sprawą złego odżywiania i braku ruchu. Producenci dodając do wszystkiego soi dopuszczają się kastracji chemicznej na masową skalę. Pisałem o tym sporo. Teraz chciałbym się skupić na innych aspektach sprawy.
Jeśli dbasz o to co jesz, nie dałeś się zwieść medialnej paplaninie o szkodliwości tłuszczów zwierzęcych, zdrowej soi i olejach, uprawiasz sport, a mimo to czujesz, że Twoja potencja jest jakby gorsza, to musisz znaleźć pozostałe przyczyny problemu. Tylko, gdzie ich szukać? W naszej psychice.

Powiedziano Ci, że Twoja potencja się pogarsza…

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Ano na społeczne przekonania, które również mają wpływ na nasze możliwości i zadowolenie z seksu. Już samo rozpisywanie się o tym, jak to w pewnym wieku spadają męskie możliwości seksualne, działa na starej i dobrze znanej zasadzie samospełniającego się proroctwa. O wiele bardziej niż nam się wydaje ulegamy takim sugestiom. No tak mam już swój wiek, więc nie stać mnie na takie szaleństwa jak dwadzieścia lat temu. Wzajemne oddziaływanie psychiki i ciała na siebie jest ogromne. Skoro myślisz, że jesteś stary, to Twoje ciało szybciej się starzeje. Zaczynasz być stary.
Wydaje się Wam to niemożliwe? Naciągane? Jest dokładnie tak. Większość problemów z potencją wynika z diety i braku ruchu, ale zaraz na drugim miejscu znajduje się przekonanie, że z wiekiem wydolność seksualna mężczyzny maleje. Daliśmy sobie to wmówić!
W rzeczywistości może i z wiekiem maleje, ale przy zachowaniu odpowiedniego stylu życia na pewno nie jest to wiek 40 czy 50 lat. Pomnóżcie te liczby przez 2, to może się z Wami zgodzę.

„Heh, znowu ten seks…”

Na naszej liście znajduje się jeszcze jeden ważny punkt. To, że niegdyś seks nas tak fascynował, a teraz niemal tracimy nim zainteresowanie może także wynikać z monotonii. No bo czym tu się fascynować, gdy wszystko wygląda tak samo i odbywa się tak samo?
Wiadomo, że na męską potencję wpływ ma testosteron i dodatni bilans azotowy, ale nie bez znaczenia będzie także nasz układ nerwowy. To on przyjmuje bodźce, przetwarza je i odpowiednio na nie reaguje. Im jakiś bodziec jest bardziej znany, tym reakcja na niego jest słabsza. To co dla nastolatka jest niewyobrażalne, dla faceta po czterdziestce może stać się faktem – nudny seks. Skoro nudny to nie ma co liczyć na silne doznania i niesamowite orgazmy. Właściwie przyjemność jest tak nikła, że coraz częściej się z niej rezygnuje. Życie seksualne ogranicza się wtedy do opowiadania dowcipów przy piwie.
Trzeba to napisać wprost. Jeśli ten tekst przeczyta nastolatek lub bardzo młody mężczyzna. popuka się w głowę i uzna autora za idiotę. Natomiast dwukrotnie starsi panowie będą wiedzieli, że mam racje.

„Kochanie masz zbyt wybujałą wyobraźnię…”

Oczywiście nie dotyczy to wszystkich. Są tacy, którzy nie dali sobie wmówić, że czas już odejść na seksualną emeryturę. Nadal cieszą się życiem i seksem. Jak tego dokonać? Bardzo prosto. Przełamać rutynę. Z wiekiem partnerki też stają się bardziej otwarte na odmianę w życiu seksualnym, na wprowadzanie nowych elementów. Nie chodzi tu tylko o zmianę pozycji. Zmorą stało się obecnie mnożenie opisów i rysunków z akrobatycznymi pozycjami seksualnymi. To wcale nie w tym rzecz. Niektóre z nich są wręcz niewykonalne dla normalnie zbudowanych ludzi. Urozmaicenie to także większa gama pieszczot, zmiana miejsca i wszystko to co podsunie wyobraźnia.
No właśnie. Wielu psychologów i seksuologów podkreśla fakt znamienity. Zwykle doznawanie większej satysfakcji z seksu wiąże się z większą zdolnością do fantazjowania na ten temat. Innymi słowy, im większą masz seksualną wyobraźnię, tym większe będzie Twoje zadowolenie.
Materiały dla dorosłych, tak łatwe dziś w dostępie, niekiedy mogą tę wyobraźnię ograniczyć zamiast ją rozwijać. To także warto wziąć pod uwagę. Nie chcę sugerować, że lepiej wcale po nie nie sięgać. Po prostu nie zapominajmy, że my sami mamy wielki potencjał – także w wymiarze seksualnych fantazji. No i nie dajmy sobie wmówić, że nasza potencja powinna już spać. Nie traćmy też zainteresowania seksem. Jeszcze nie teraz.

Aug 5 11

Skrypty seksualne a powiększanie penisa i inne sprawy cz. 2

by stefan

Pomiędzy wyobraźnią a rzeczywistością

Można dowodzić, że fantazja i wyobrażenia to nie to samo co rzeczywistość. To prawda, ale wspomniane badania pokazały, iż to na ile potrafimy fantazjować na temat seksu ma niebagatelny wpływ na nasze doznania i zdolność do podniecenia się oraz tego, jak silne będą nasze orgazmy.
Wróćmy więc do naszych pytań. Czy zastanawialiście się dlaczego jedni preferują taki typ urody a inni inny? Dlaczego na jednych działa pewien rodzaj bielizny, a innym jest obojętny? To wszystko jest związane z naszymi skryptami i fantazjami. Mamy określone wyobrażenia o tym, jak w czasie zbliżenia powinna zachowywać się kobieta, a jak mężczyzna. Te wyobrażenia sprawią, że nasze życie seksualne wygląda właśnie tak, a nie inaczej.
To media wykreowały blondynkę na wzór kobiecej piękności, choć tak naprawdę blondynki wcale nie są ładniejsze od kobiet o innych włosach i gdyby nie ten sztuczny tren medialny niekoniecznie to one podobałyby się najbardziej mężczyznom. Zresztą wielu panów, wbrew pozorom, jest odporna na taką manipulację, a ich skrypty ukształtowały zupełnie inne bodźce.

Obciążenie skryptów seksualnych stereotypami

Skrypty seksualne są kształtowane nie tylko przez fantazje, ale przez opinie otaczających nas ludzi i owo słynne „to nie wypada”. Dlaczego kobiety są bardziej powściągliwe w sprawach seksu? Dlaczego twierdzą, że nie interesują ich materiały erotyczne? Właśnie dlatego, że w społecznym przeświadczeniu to ciągle nie wypada. Nie wypada przecież powiedzieć, że lubi się mężczyzn z większymi penisami, że męskie pośladki przyciągają kobiecy wzrok nie mniej niż kobiece przyciągają spojrzenia facetów!
Także estetyka seksualna jest kształtowana przez skrypty. To dlatego niektóre rzeczy podniecające mężczyzn wydają się kobietom nie do przyjęcia. Żyjemy jeszcze ciągle w okowach stereotypów i to one mają głos decydujący w sprawie kobiecych skryptów. Raz ukształtowane pragnienia i skojarzenia związane z seksem później już bardzo trudno modyfikować.
Można zarzucać Kinsleyowi brak rzetelności naukowej, co niestety będzie faktem, ale ogólny sens jego raportu jest prawdziwy. Kobiety interesują się seksem tak samo jak mężczyźni. Powstrzymuje je zwykle tylko społeczna presja.

Skrypty kobiet przyszłości

Dziś już więcej kobiet przyznaje się do zainteresowania erotyką czy do tego, że podnieca je widok nagiego mężczyzny. Zapewne przyszłe pokolenia kobiet będą reagowały inaczej niż współczesne, a ich skrypty seksualne będą bardziej zbliżone do męskich.
Rzecz jasna pewne różnice biologiczne zawsze będą powodowały różnice zachowań i preferencji. Jednak będą one mniejsze niż obecnie. Kobieta będzie bardziej powściągliwa w nawiązywania kontaktów seksualnych tylko o tyle o ile będzie się to wiązało z niedoskonałością środków antykoncepcyjnych. Nie będzie dla niej niczym dziwnym oglądania materiałów erotycznych przeznaczonych dla kobiet, które dziś jeszcze nie cieszą się dużym wzięciem.
Inaczej też będzie postrzegała sprawy związane z powiększaniem penisa. Przecież już dziś panie są pozytywnie nastawione do środków zwiększających potencję, a to za sprawą uświadomienia sobie, że mogą cieszyć się seksem i przeżywać wiele orgazmów zaraz po sobie. Skrypty kobiecych zachowań seksualnych już uległy poważnym przekształceniom od czasów, gdy „porządnej kobiecie” wypadało tylko leżeć jak kłoda i spełniać z niechęcią swój obowiązek małżeński.
Gdy opadło tabu „to nie wypada” kobiety zaczęły dyskutować w swoim gronie o seksie nawet więcej niż mężczyźni. Nadal jednak powszechne przekonanie jest inne. Mężczyzna jawi się jako twór rozerotyzowany, a kobieta jako bardzo powściągliwa. Mamy na ten temat masę dowcipów i powiedzonek, które zafałszowują nasze skrypty seksualne.
W związku z tym nasuwa się jeszcze jedna uwaga. Wiele naszych problemów seksualnych wynika z dysonansu poznawczego, z niespójności naszych skryptów. Funkcjonujemy w świecie, w którym ciągle jeszcze egzystują obok siebie otwartość w dziedzinie seksu oraz stereotypy i zahamowania. Otwartość ta jest bardzo potrzebna i wcale nie musi oznaczać wulgarności. Wulgarność jest wynikiem owego dysonansu. Tego, że nie potrafimy w zdrowy sposób traktować sfery seksualnej, ale to już odrębny temat na kolejny artykuł.

Aug 5 11

Skrypty seksualne a powiększanie penisa i inne sprawy cz. 1

by stefan

Stosunek do powiększania penisa

Nasze życie seksualne kształtuje zarówno to co realne, jak i to co drzemie w naszej wyobraźni. Bynajmniej nie jesteśmy w tej dziedzinie realistami, a przynajmniej nie tak bardzo jak nam się zwykle wydaje. Jak to naprawdę wygląda?
Weźmy prosty przykład już nieraz przywoływany na tym blogu, jak i na setkach innych stron internetowych. Niekończący się spór na temat tego, czy wielkość penisa ma znaczenie dla kobiet. Przeprowadzone badania dowiodły zarówno tego, że znaczenia nie ma, jak i coś dokładnie przeciwnego. Wystarczy jednak zdać sobie sprawę z faktu, jak łatwo manipulować takimi badaniami poprzez nieco inne wyakcentowanie zagadnienia w formie stawianych pytań, by przekonać się, że są to badania całkowicie bezwartościowe. Pisałem o tym obszerniej kilka miesięcy temu. Zapytaj kobietę czy ma to dla niej znaczenie, odpowie – nie. Zapytaj czy chciałaby mieć partnera z małym penisem… Co odpowie?
Przykład ten ma swoje drugie dno, jak zresztą cała sfera seksualna. Zwykle omawianie kwestii powiększania penisa, czy też znaczenia nadawanego jego wielkości przez obie płcie zaledwie ślizga się po powierzchni, a sami autorzy takich rozważań nawet nie zdają sobie sprawy co nimi naprawdę powoduje i co sprawia, że na tę kwestię mają taki czy inny pogląd.
Na razie nie chcę nic więcej wyjaśniać. Chciałbym, by teraz każdy zastanowił się przez chwilę nad tym przykładem i odpowiedział na proste pytania. Pierwsze – czy wielkość penisa ma znaczenie dla mężczyzn? Drugie – czy wielkość penisa ma znaczenie dla kobiet? Wprawdzie możemy wymigać się od odpowiedzi twierdząc, że to zależy od osoby, co poniekąd będzie prawdą, ale proponuję w tym momencie pozwolić sobie na uogólnienie. Najlepiej zapisać swoje odpowiedzi i dopiero wrócić do lektury.

Stosunek do materiałów erotycznych

Przywołajmy teraz drugi przykład. Materiały o jednoznacznym charakterze, czyli te tzw. dla dorosłych. Powszechnie uważa się, że zainteresowani są nimi głównie mężczyźni. Istnieje szereg badań i hipotez dowodzących, iż wynika to z czystej biologii. Panowie po prostu są wzrokowcami i na nich takie bodźce działają. Natomiast kobiety nie lubią zdjęć czy filmów tego rodzaju.
Tu kolejne pytanie dla Czytelników. Czy uważasz, że kobiety nie są zainteresowane tego typu materiałami? Czy widok rozebranego mężczyzny nie działa na nie podniecająco? Jak zareagują na widok kochające się pary? I znowu proponuję zapisać sobie odpowiedzieć, a potem wrócić do lektury.

Stare przekonania na temat kobiecej seksualności

Podobnych przykładów jest więcej, choć te dwa wydają się najbardziej charakterystyczne i często są przywoływany jako przykład różnic w zachowaniach seksualnych mężczyzn i kobiet. Wydaje się ciągle jeszcze, że mężczyźni są bardziej otwarci na nowe doświadczenia seksualne niż kobiety. Częściej myślą o seksie itd.
Chciałbym Wam teraz przypomnieć coś o czym już niemal zapomniano. Jeszcze w pierwszej połowie dwudziestego wieku powszechne było przekonanie, że to jedynie mężczyzna czerpie przyjemność z seksu. Natomiast kobiety nie odczuwają przyjemności ani nie doznają orgazmu. Dziś już nikt nie odważyłby się twierdzić czegoś podobnego, a wtedy było to mniemanie powszechne. Nie znaczy wcale, że ówczesne kobiety były oziębłe. Druga część raportu Kinseya pokazała, że są one podobnie jak mężczyźni bardzo zainteresowane seksem i potrafią odczuwać w związku z nim satysfakcję. Obecnie większość lekarzy uważa wręcz, że kobiece doznania są o wiele silniejsze niż męskie.
Niemniej raport Kinseya wywołał w swoim czasie silne społeczne reperkusje i wzbudził oburzenie. Czy uznamy to dziś za przejaw zakłamania? To kolejne pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć i odpowiedź zapisać. Z czasem wszystko się wyjaśni.

Kształtowanie się skryptów seksualnych

Mając listę pytań i odpowiedzi możemy przejść do istoty rzeczy. Co właściwie kształtuje nasze życie seksualne? Byłoby błędem mniemać, że zaczyna się ono w okresie dojrzewania, gdy hormony dochodzą mocno do głosu.
Nie będę chyba zbyt daleki od prawdy, gdy stwierdzę, że o seksie dowiadujemy się dość szybko. Być może jeszcze kilkadziesiąt lat temu było inaczej i tzw. wiek niewinności trwał dłużej. Dziś zbyt dużo bodźców medialnych dociera do przeciętnego dziecka, by dalej upierać się przy jego nieświadomości. Nawet kontrola rodzicielska na niewiele się przydaje. Rzecz jasna zainteresowanie tematem wzrasta wraz z wiekiem. Musimy też pamiętać, że nie możemy przykładać miary dziecięcej seksualności do dziecięcych wyobrażeń.
Dużo zależy od tego, jak sami rodzice postrzegają seks. Czy jest dla nich normalną częścią życia, czy raczej czymś wstydliwym i złym. To oraz tysiące innych pozornie banalnych bodźców kształtuje pierwsze wyobrażenia seksualne.
U chłopców pierwsze erekcje pojawiają się bardzo wcześnie i kiedyś zapewne mniej zwracały uwagi niż dziś w tak medialne rozerotyzowanych czasach. Jednak początki są o wiele mniej dostrzegalne. Chłopcy i dziewczynki uczą się swoich ról społecznych. Podpatrują różnice zachowań i według nich kształtują swoje własne postawy oraz sposób odnoszenia się do płci przeciwnej.
Dla chłopca wielkość penisa jest oznaką jego męskości, gdyż tak jest to postrzegane przez otaczających go rówieśników. Już od najmłodszych lat muszą udowadniać swoją męskość, a sfera seksu jest w tym wypadku szczególnym kompasem. Przynajmniej w ogólnym przeświadczeniu.
Cała gama przypadkowych bodźców, coś podpatrzone, coś nieświadomie skojarzone, razem tworzy nasz przyszły skrypt seksualny. Czyli zestaw zachowań związanych z seksem według którego będziemy w przyszłości postępować w sytuacjach intymnych. Skrypt pozwala nam także odnieść się w odpowiedni sposób do pewnych spraw związanych z tą dziedziną. Jak choćby do kwestii powiększania penisa.
Wiele tych skojarzeń może zostać zepchniętych w podświadomość, ale nadal będę tam funkcjonować. Z wiekiem seks staje się coraz ważniejszy i do głosu dochodzi wyobraźnia. Badania Gagnon dowodzą, że to właśnie nasze wczesne fantazje ostatecznie kształtują ów skrypt seksualny. Według niego będziemy później postępować, gdy już fantazja zmieni się w rzeczywistość.

Jul 16 11

Cztery bezpieczne sposoby na powiększanie penisa

by stefan

Krótkie podsumowanie dla tych, którym brakuje czasu

Tekst ten ma stanowić swoiste podsumowanie niektórych rzeczy opisanych wcześniej na tym blogu. Stanowi krótkie streszczenie dla tych wszystkich, którzy chcą zaczerpnąć nieco praktyczniej wiedzy na temat powiększania penisa. Nie mają czasu czytać wszystkich wcześniejszych wpisów, a potrzebne im są konkrety. Oto prosta lista czterech bezpiecznych sposobów powiększania penisa. Sposobów takich jest oczywiście znacznie więcej, lecz wykraczają już poza określenie „bezpieczne”. Oto więc te najbezpieczniejsze.

Sposób pierwszy – uprawianie seksu

To bynajmniej nie żart. Wbrew pozorom uprawianie seksu jest najprostszym i najbezpieczniejszym sposobem powiększania penisa. Częsta erekcja i zbliżenia oznaczają jednocześnie mocne ukrwienie członka. Pod wpływem takich bodźców, jeśli są wystarczająco częste, ciała jamiste się nieco powiększają. Są bowiem tworem dość elastycznym. Im silniej działa na nas partnerka, tym mocniejsza erekcja, a więc i powiększenie będzie większe.
Oczywiście musimy być szczerzy i uczciwi. Zawsze będzie to powiększenie dość nieznaczne w porównaniu do skutków innych metod. Nie można liczyć na jakieś szybkie i rewolucyjne zmiany. Piszę o tym sposobie z innego powodu. Każdy inny z tych, które za chwile poznacie, jest szczególnie skuteczny, gdy połączy się go z częstym uprawianiem seksu. To zwykle razem działa lepiej. Po pierwsze dlatego, że narząd pozostaje lepiej ukrwiony, czyli wszystkie substancje są w nim lepiej rozprowadzane, a po drugie ze względu na naturalne procesy akomodacyjne zachodzące w naszym organizmie. Zwykle to nam się lepiej rozwija co jest częściej potrzebne i używane. Tu nie pozbawione sensu będzie porównanie do mięśni czy kości. Osoba pracująca fizycznie czy trenująca jakiś sport ma lepiej rozwinięte mięśnie i mocniejszy kościec od kogoś, kto cały dzień siedzi na krześle.
Analogicznie jest z penisem. Po co miałby być dodatkowo rozwijany, jeśli nie jest często używany? Brakuje najprostszego bodźca akomodacyjnego! Warto pamiętać, że komórki są wymieniane w organizmie na nowe mniej więcej co 28 dni. Jeśli istnieje taka potrzeba narzucona warunkami zewnętrznymi i wsparta odpowiednią podażą składników żywieniowych, to następuje mała nadwyżka produkowanych komórek, co wprost przekłada się na rozrost danego organu.

Sposób drugi – ćwiczenia powiększające penisa

Ten sposób jest już bardziej konkretny, choć niestety także bardzo czasochłonny. Chodzi o ćwiczenia powiększające członka. Nie będę w tym miejscu szczegółowo opisywał tych ćwiczeń. W zasadzie opierają się na wspomnianej wyżej zasadzie akomodacji, tylko wykorzystują ją w znacznie większym stopniu.
Na pewno wykonywane regularnie i konsekwentnie ćwiczenia na powiększanie penisa dają wymierne efekty w postaci kilku centymetrów więcej długości i grubości. Nie jest możliwe wyliczenie dokładnie ile. Sporo tu zależy od indywidualnego potencjału. Nie bez znaczenia będzie także dieta podnosząca poziom testosteronu oraz aktywny tryb życia.

Sposób trzeci – przyrządy powiększające penisa

W zasadzie tego typu przyrządy działają na tej samej zasadzie co ćwiczenia. Tyle tylko, że można szybciej osiągnąć zadowalające efekty. Co więcej nie trzeba się przy tym napracować ani dodatkowo poświęcać czasu. Założony przyrząd delikatnie rozciąga tkanki, gdy my w tym czasie możemy zająć się czymś innym.
Wygoda takiego rozwiązania jest bezdyskusyjna, choć dużo zależy od dokładnego i uważnego zamocowania przyrządu w miejscu dla niego przeznaczonym. Z racji, że opisywane tu metody należą do tych bezpiecznych, trzeba mocno podkreślić, że zarówno bezpieczeństwo, jak i skuteczność takiego rozwiązania zależą w dużej mierze od tego, jaki przyrząd się wybierze. W tej chwili na rynku jest ich kilka. Nie warto kupować byle czego. Każdy powinien mieć odpowiedni certyfikat, który zostaje przyznany po szeregu badań klinicznych i testów.
Penis jest narządem na tyle ważnym, jak i dość delikatnym, że nie ma sensu oszczędzać i kupować niesprawdzonych akcesoriów. Na pewno na uwagę w tym zakresie zasługuje Jes-extender.

Sposób czwarty – tabletki powiększające penisa

W tym wypadku zamiast bezpośredniego działania fizycznego wybieramy pobudzenie za pomocą ziół i substancji roślinnych. Część z nich to znane od wieków afrodyzjaki. Ich działanie, choć poszczególne receptury nieco się różnią, sprowadza się do pobudzenia naturalnego potencjału organizmu. Dość często mały penis jest wynikiem pewnym zaburzeń hormonalnych czy też metabolicznych. Opisywane preparaty pomagają przezwyciężyć te kłopoty. Jądra zaczynają wydzielać więcej testosteronu, w organizmie pojawia się też więcej tlenku azotu, a to razem sprawia, że w penisie przybywa z czasem kilka centymetrów.
Tabletki powiększające penisa nie działają tak mocno jak przyrządy powiększające. Jednak jeśli ktoś z różnych powodów nie chce się zdecydować na taki przyrząd, a jednocześnie uważa, iż przydałoby mu się kilka centymetrów więcej, może użyć tabletek.
Wiele osób nie rozumie, że nie są to bynajmniej jakieś leki hormonalne tylko naturalne preparaty pobudzające nasz organizm do wydzielania własnych hormonów. Cały proces jest w tym wypadku bezpieczny dla zdrowia. Leki hormonalne może przepisać tylko lekarz i nie wolno używać ich bez jego nadzoru.
Podobnie jak na przyrządach, tak i na tabletkach nie warto oszczędzać. Niesprawdzony środek kupiony na bazarze może wprost zagrozić naszemu zdrowiu, czasem nawet życiu.

Co na to chirurgia?

Na koniec kilka słów o chirurgicznym powiększaniu penisa. Nie znalazło się ono na przedstawionej liście, gdyż do bezpiecznych nie należy. Czasem jednak może być konieczne. Dotyczy to sytuacji, w których penis jest naprawdę mały – rzędu kilku centymetrów – i potrzebna jest znaczna korekta jego wielkości. W tej sytuacji nawet założenie przyrządu może okazać się zbyt trudne.
Z racji możliwych powikłań pooperacyjnych podjęcie decyzji o zabiegu powinno zostać dobrze przemyślane. Jeśli ktoś ma kilkanaście centymetrów długości, nie warto ryzykować i lepiej sięgnąć wtedy po sposoby z naszej listy. Zysk zawsze powinien przynajmniej równoważyć ryzyko.

Nie ma rzeczy niemożliwych

Możliwości jest więc kilka. Nie każdy musi decydować się na powiększanie penisa. To jest opcja dla tych, którzy faktycznie mają nieco za małego i powoduje to u nich powstawanie kompleksów. Powinno się wybrać dla siebie najdogodniejszą opcję. Najważniejsze jest to, by nie dać sobie wmówić, że nic się nie da zrobić. W każdej dziedzinie życia jest tak samo. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą uparcie przekonywać wszystkich, że nic sie nie da zrobić. zwykle w ten sposób tłumaczą własne niepowodzenia lub po prostu lenistwo. Na szczęście są też tacy, którzy nie biorą sobie tego marudzenia do serca i aktywnie zmieniają swoje życie. Także to seksualne.

Jul 11 11

Rozważania o seksoholizmie

by stefan

Taki „naturalny” nałóg

Proponuję dziś poświęcić nieco uwagi seksoholizmowi. Czym właściwie jest? Czy jest realnym zagrożeniem dla każdego, czy raczej dotyka tylko nielicznych? Być może należałoby uznać, że nie ma się czym martwić. Wszak nie jest to aż tak zgubny nałóg, by miał poważnie nadwyrężyć nasze zdrowie, czy finanse. Nie równać mu się z alkoholizmem czy hazardem. Jest, jakby to ująć, bardziej „naturalny”.
Niestety to wcale nie takie proste. Co do zdrowia, to może nie wprost, ale jednak można wpaść w dość dziwne stany zaburzeń emocjonalnych. O innym zagrożenie napiszę później. Zaś strata finansowa też może być dotkliwa. Przecież niejeden stracił majątek na telefonach pod pewne numery lub na wizyty w agencjach. Telefony dziwią to tym bardziej, że materiałów o takiej treści jest w internecie mnóstwo i to za darmo, a czasem nawet wpychają się, gdy człowiek wcale ich nie chce. To jednak już może sprawa gustu?
Przyznam, że samej idei tego typu telefonów nigdy nie rozumiałem i do dziś dziwi mnie jak można na nie tracić pieniądze, nawet w sytuacji skrajnej determinacji i braku zaspokojenia. No ale każdy nałóg ma swoje własne prawa i trudno je pojąć będąc od niego wolnym.

Seksoholizm jako nerwica kompulsywna

Spróbujmy jednak wrócić do sedna i zacząć od tego, czym dokładnie jest seksoholizm. W tym miejscu można znaleźć najważniejsze kryteria wskazujące na występujący problem sformułowane przez Patricka Carmersa. Widać z nich wyraźnie, że podstawowe zagrożenie, z jakim wiąże się seksoholizm jest natury społecznej. Człowiek zaczyna się wikłać w sieć zależności od seksu, a jednocześnie coraz trudniej funkcjonować mu w społeczeństwie.
Powstaje rodzaj obawy przed otaczającymi uzależnionego ludźmi. Po pierwsze obawa ta jest zwykle związana z samym faktem wykrycia pewnych zachowań, a po drugie z tym, że zostanie się pozbawionym możliwości ich dalszej realizacji.
Jako, że seksoholizm jest formą nerwicy kompulsywnej, każdy lęk jaki się pojawia, czy to bezpośrednio związany z nałogiem, czy też nie, wytwarza jeszcze silniejszą presję, co ostatecznie powoduje nasilenie zachowań kompulsywnych. W tym wypadku o podłożu seksualnym. Wystarczy wrócić do przykładu z telefonami. Wiadomo, że traci się na to masę pieniędzy. Uzależniony też o tym wie. Cały czas obawia się wykrycia, czy nawet rachunku, ale to nie odwodzi go od dzwonienia. Wręcz przeciwnie. Tym bardziej do tego popycha.
To wszystko razem wzięte powoduje silne poczucie winy. Zaś poczucie winy jeszcze bardziej wzmaga lęk, a lęk popycha do kolejnych kompulsywnych zachowań. Bowiem nikt nie jest w stanie zbyt długo wytrzymać presji wewnętrznego napięcia. Dlatego szuka się sposobów odreagowania. Zwykle wybiera się te sprawdzone. Seks. Na chwilę daje ulgę, a później znowu rozpędza się koło poczucia winy i lęku.

Dobra potencja to nie seksoholizm

Teraz musimy wprowadzić ważne rozróżnienie. Seksoholizm nie jest wprost powiązany z tzw. temperamentem seksualnym. Nie zależy też od poziomu libido. Nie trzeba się go obawiać tylko dlatego, że ma się dobrą potencję. Także częste uprawianie seksu samo w sobie nie jest seksoholizmem i do niego nie prowadzi. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to proponuję jeszcze raz przeanalizować spokojnie objawy podane w linku powyżej.
Seksoholizm świadczy zwykle o poważnym problemie i to nawet nie bezpośrednio o podłożu seksualnym. Do tego jeszcze wrócimy, bo w tym punkcie panuje wiele nieporozumień. Tu tylko sygnalizuję, że jeśli uprawia się seks z partnerką/partnerem i nie zakłóca to w żaden sposób życia w społeczeństwie, to niezależnie od ilości i częstotliwości, nie jest to seksoholizm. Bez obaw.
Znajdą się tacy, którzy będą uważali, że nawet czytanie tego artykułu lub podobnych, zakup tabletek poprawiających libido, czy zerknięcie od czasu do czasu na zdjęcia jakichś rozebranych pań, to już seksoholizm. Bynajmniej. Wprawdzie to ostatnie zachowanie może świadczyć o problemie, ale wcale nie musi. Skoro specjalnie takich zdjęć nie szukamy, nie odwodzą nas one od pracy i innych obowiązków, nie tracimy na nie długich godzin, to nie ma się czym przejmować.
Zaś czytanie i uzupełnianie swojej wiedzy o seksie, to nawet pozytywny objaw…

Męski problem

W związku z przykładami zdjęć czy telefonów samorzutnie nasuwa się kolejna kwestia. Otóż w seksoholizm częściej wpadają mężczyźni niż kobiety. Wcale nie dlatego, że kobiety są bardziej odporne na nerwice kompulsywne. Po prostu u mężczyzn sfera seksualna jest tak ukształtowana, że łatwiej odbijają się na niej wszelkie problemy. Zaś z racji tego, że seks jest bardziej kwestią pobudzenia wzrokowego i tego, iż mężczyzna łatwiej się podnieca, jest bardziej podatny na seksoholizm. U pań zwykle zachowania kompulsywne kierują się (jeśli się pojawią) w inną stronę. Czasami wręcz przejawiają się dokładnie odwrotnie, czyli pod postacią seksualnej oziębłości. To jednak temat na inną okazję.
Szukanie rozwiązania problemów w seksie narzucają nam do pewnego stopnia same media, a zaraz za nimi moda. Jesteśmy nieustannie sztucznie pobudzani, z czego nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę. Przyjrzyjcie się krytycznie reklamom, filmom i innym pozornie niewinnym programom. Rozejrzyjcie się po ulicy. Jeśli takie pobudzenie padnie na grunt podatny, to wówczas wykluwa się z niego seksoholizm. No właśnie. Cóż to jest ów grunt podatny?

Pragnienie bliskości

Napięcia w sferze seksualnej zazwyczaj pojawiają się w związku z niezaspokojoną potrzebą bliskości. Może ona sięgać nawet wczesnego dzieciństwa i braku wystarczającej uwagi ze strony rodziców. To pragnienie szybko zaczyna wydawać się jakby trochę „niemęskie”, więc dość łatwo przelać je na pożądanie. Wszak seksualnymi podbojami można się chwalić i to już jest bardzo męskie. Gdy zaś brak obiektów do podboju w sukurs przychodzi internet, filmy czy te nieszczęsne telefony. No i są też agencje towarzyskie, a nawet usługi przydrożne, czyli już zachowania bardzo ryzykowne.
Kłopot w tym, że gdy rzeczywiście chodzi o ukryte pragnienie bliskości, to jednocześnie mamy całą gamę uczuć o przeciwnym wektorze. W skrócie możemy je określić jako lęk przed bliskością. Bowiem ktoś kto tej bliskości nigdy nie zaznał będzie jej pragnął, ale jednocześnie się obawiał jako czegoś nieznanego. To co nieznane zawsze budzi obawy.
Chcę tu jeszcze raz wyraźnie podkreślić. Chodzi przede wszystkim o bliskość emocjonalną, a nie fizyczną. W normalnych warunkach każdy z nas potrzebuje i jednej i drugiej. One się wzajemnie uzupełniają. Gdy dochodzi do zaburzeń, wszystko się miesza i człowiek nie potrafi cieszyć się bliskością emocjonalną, choć nadal jest mu potrzebna. Wszystkie swoje relacje rozpatruje tylko i wyłącznie pod kątem seksu.

Seksoholizm a zdrowie

Jeszcze kilka słów o zdrowiu. Na początku już to sygnalizowałem. Teraz pora napisać kilka słów więcej. Można często uprawiać seks, jeśli leży to w zgodzie z naszymi możliwościami. Natomiast seksoholik – zgodnie z tym co stwierdził prof. Lew-Starowicz – przekracza tę granicę swoich realnych możliwości. Wtedy w końcu przychodzi taki czas, gdy organizm się buntuje. Zwykle robi to poprzez pojawiającą się impotencję. „Ile można mieć wytrysków?”, jak stwierdził Lew-Starowicz. No właśnie. Nie jest ważne ile, byle tyle ile faktycznie jesteśmy w stanie.
Seks to zdrowie. Seksoholizm już nie. Ze wszystkim można przesadzić. Z seksem także.

Walka z nałogiem

Z seksoholizmem podobnie jak z każdym innym nałogiem, bardzo trudno zerwać. Tu nawet zwykle nie pomaga relacja z partnerką. Co więcej przez seksoholizm łatwo tę relację zniszczyć. Kobiety są bardzo wyczulone na tym punkcie, a impulsy kompulsywne ciągle pchają do podobnych zachowań.
Obecnie problem traktuje się dość poważnie. Leczą go specjaliści, głównie metodą psychoterapii. Czasami lekami, choć moim zdaniem to ostateczność. Powstało też stowarzyszenie Anonimowych Seksoholików na wzór Anonimowych Alkoholików i działające na podobnych zasadach.

Pomiędzy przyjemnością a zagrożeniem

Skąd na blogu o przedłużaniu stosunku taki temat? Myślę, że to ważne. Warto pisać o przyjemnościach związanych z seksem, ale także o czyhających zagrożeniach. Seks jest mimo wszystko dość mroczną dziedziną naszego życia. Daje radość, ale może też wchłonąć przeróżne demony. Wtedy powstają poważne problemy.

Jun 27 11

Na ile seks jest ważny? cz. 2

by stefan

Kobiece potrzeby i problemy z seksem

U kobiet może to wyglądać inaczej. W przypadku oziębłości kobieta również może unikać kontaktów tłumacząc się zdrowiem (osławiony ból głowy) albo też snuć rozważania na temat seksu jako czegoś poniżającego. Wtedy swoją rolę sprowadzać będzie do biernej i cierpliwej, by zaspokoić zezwierzęconych mężczyzn. Ten model był dość częsty wiele lat temu. Dziś spotyka się go znacznie rzadziej, ale jeszcze bywa obecny w niektórych małżeństwach.
Na całkiem innym biegunie znajdują się te panie, które odkryją swoje potrzeby seksualne. Z powodu społecznej atmosfery ciągle jeszcze nie wypada im wprost przyznawać, że seks jest dla nich ważny. W tej sprawie bywamy bardzo wielkimi hipokrytami. To samo co uchodzi mężczyźnie i wręcz dodaje mu wartości, w odniesieniu do kobiety jest piętnowane. Tak, tak, to nie jest jakiś artykuł z lamusa. Mówimy o drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku.
Z tej przyczyny niejedna kobieta odkrywa uroki płynące z seksu dopiero tuż przed menopauzą. To kolejna smutna prawda. Bynajmniej nie jest to aż tak niski odsetek.

Seks tylko jako chwilowa przyjemność

To wszystko daje nam podstawę do przypuszczenia, że deklaracje na temat ważności seksu w życiu niekoniecznie odzwierciedlają prawdę. Część osób mających problemy z seksem tak długo przekonuje swoje otoczenie o niskiej wartości seksu, że w końcu sama w to wierzy i czuje się usprawiedliwiona.
Czy jednak można jakoś tę ważność zobiektywizować? Czyli jak jest naprawdę, albo jak być powinno. Ile uwagi powinniśmy poświęcać swojemu życiu seksualnemu? Cokolwiek by o tym nie napisać pewnie i tak spotka się to ze sprzeciwami, ale mimo to spróbuję.
Seks, który naprawdę daje satysfakcję zawsze związany jest z budowaniem relacji i z drugą osobą. Jasne, że można zaznać chwilowej przyjemności na zasadzie skoku w bok, czy czegoś w tym rodzaju. Na dłuższą metę zawsze się tego tylko żałuje. Naprawdę! Czasem świadomie, czasem nieświadomie. Można też snuć fantazje erotyczne o wielkich haremach i co tam komu przyjdzie do głowy. To także nigdy nie da pełnej satysfakcji. Nie mam zamiaru oceniać tego w kategoriach moralnych, podobnie jak zjawiska masturbacji. Po prostu się zdarza, co nie znaczy, że da nam coś więcej poza chwilową przyjemnością.
Może jednak powinniśmy seks do tego sprowadzić? Chwilowa przyjemność i nie ma czego roztrząsać. Już choćby liczne prace psychologów pokazują, że takie podejście jest zawsze uwikłane w szereg problemów psychicznych. Co oznacza, że nie jest optymalne ani zdrowe. Po szczegóły odsyłam do fachowej literatury.

Ważny seks, bo ważna relacja?

Można się ze mną nie zgadzać, ale dla mnie seks jest związany z konkretną osobą. To nie z samej fizyczności płynie tu przyjemność, ale również z faktu bycia blisko z tą, a nie inną osobą. Wiem, że to nietypowe stwierdzenie dla artykułu na stronie, na której pełno tekstów o powiększaniu penisa czy poprawie potencji. Tylko dlaczego ma to być takie dziwne?
Gdy ktoś pragnie powiększyć członka lub poprawić swoją sprawność seksualną nie tylko z myślą o własnej przyjemności czy też wyeksponowaniu męskości, a również ze względu na tę drugą bliską osobę, to rzeczywiście jest to takie nienormalne?
Wydaje się najbardziej sensowne zamawianie tabletek poprawiających erekcję właśnie ze względu na partnerkę.
Seks na pewno jest ważny w tego typu relacji. Nie wolno nie doceniać jego roli. Nie wszystko sprowadza się do seksu, ale też bez udanego życia seksualnego nie ma mowy o udanej relacji męsko-damskiej. Z tym również można polemizować, ja jednak pozostanę przy tej opinii.
Podsumowując wszystko, seks powinien być dla nas ważny tak samo, jak ważna jest ta druga osoba – niezależnie od tego jak to zabrzmi. W tym świetle czasami odwoływanie się do środków na potencję staje się zrozumiałe, czy wręcz zalecane. Można zawsze zachować dyskrecję przy zamówieniu, czy też niekoniecznie informować o tym drugą stronę, choć w naprawdę bliskiej relacji nie powinno to stanowić problemu. Lepiej o sprawie porozmawiać niż żyć w obawie, że zostanie się przyłapanym na zażywaniu tabletki i później będzie musiało się tłumaczyć.
Myślę sobie, że to dobre zakończenie tych wywodów, bowiem na ile jesteśmy gotowi do takiej rozmowy, gdy pojawią się problemy, na tyle możemy uważać naszą relację za bliską. Tego też chyba nie muszę tłumaczyć…

Jun 27 11

Na ile seks jest ważny? cz. 1

by stefan

Gdy szaleją hormony i horyzont jest zaćmiony…

Pragnę dzisiaj poruszyć kwestię ważności seksu w życiu. Nie będzie to jakiś naukowy lub pseudonaukowy wykład, a raczej refleksje snute w oparciu o lata obserwacji, trochę przemyśleń i zapewne także lektur. Tych naukowych i tych mniej naukowych, a czasem po prostu dzieł literackich.
Na pierwszy rzut oka można pokusić się o stwierdzenie, że ważność seksu jest wprost powiązana z wiekiem, a może nawet z dojrzałością psychiczną. Musielibyśmy tu jednak dość mocno rozgraniczyć to postrzeganie w zależności od płci. Sprawa całkowicie inaczej wygląda dla przeciętnego nastolatka, jak dla nastolatki.
Kiedyś było to proste. U chłopca pomiędzy 12 a 17 rokiem życia (mniej więcej gdzieś w tym przedziale) hormony zaczynają szaleć. Czasem ta hormonalna presja jest tak silna, że seks wydaje się najważniejszy w życiu. Zwłaszcza, gdy świadomość seksualna została już mocno rozbudzona przez media. Do niedawna dziewczęta reagowały słabiej na zachodzące w ich organizmach reakcje i przemiany. Wiązało się to może częściowo z wychowaniem i przyjętymi stereotypami, ale też z prostym faktem, że seksualne przebudzenie przebiega u kobiety inaczej niż u mężczyzny i zwykle jest mniej gwałtowne.
Dziś, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym i różnym wypowiedziom na forach, dziewczęta bardzo wcześnie przejawiają zainteresowanie seksem, co prawdopodobnie jest bardziej spowodowane właśnie rozerotyzowaniem w mediach niż ich rzeczywistą potrzebą w tym okresie. Być może się mylę i patrzę na sprawę zbyt staroświecko? Nie wiem, ale nie sądzę.

Wiek i temperament, a seks

Jeśli mam choć trochę racji to o ile seks bywa najważniejszy dla mężczyzny we wczesnej młodości, to dla kobiet z czasem nabiera coraz większej ważności wraz z rozbudzeniem oraz odkrywaniem swoich potrzeb w tym zakresie. Jest to rzecz jasna pewne uśrednienie i nie można go bezkrytycznie przykładać do każdego przypadku.
Możemy też przyjąć, że ważność seksu zależy w pewnej mierze od temperamentu. Im ktoś ma większe potrzeby w tym zakresie, tym seks będzie uważał za rzecz ważniejszą. To chyba brzmi dość logicznie i nie wymaga tłumaczenia.
Sprawa nieco się komplikuje, gdy zaczniemy dochodzić co składa się na ten temperament. Nagle może się okazać, że to nie tylko wrodzone predyspozycje fizyczne, ale także cała masa kompleksów, które mogą wystąpić. By jeszcze bardziej rzecz zagmatwać muszę dodać, że kompleksy te mogą oddziaływać dwojako. Mogą ograniczać kontakty seksualne lub wprost popychać do szukania ciągle nowych przygód w tej dziedzinie. To samo zahamowanie psychiczne może przejawiać się całkowicie skrajnymi postawami w dziedzinie seksu.
Niewątpliwie pierwszymi psychologami zwracającymi uwagę na ten fakt byli Freud i Horney, a w bardziej szerokim aspekcie cała szkoła psychoanalityczna. Daleki jednak jestem, przy całym uznaniu dla ich dorobku, by wszystkie kompleksy i przejawy ludzkiej aktywności sprowadzać tylko i wyłącznie do sfery seksualnej.
U niejednego człowieka, zwłaszcza dotyczy to mężczyzn, seks silnie wiąże się z pragnieniem władzy, a czasem wręcz to pragnienie tłumi i wypiera potrzeby seksualne. Powiązania między władzą a seksem wolę zostawić sobie na inną okazję.

Seks w ujęciu Ann Horney

Temat jest tak szeroki, że należałoby napisać obszerną książkę, albo też poszukać takowych publikacji w bibliotekach. Trzeba byłoby uwzględnić i endokrynologię, jak i psychologię, a wreszcie i ogólną fizjologię W tej drugiej dziedzinie mamy mnóstwo szkół i przeciwstawnych idei, więc trzeba bardzo głęboko specjalizować się w tej nauce, by się w tym wszystkim połapać.
Podam prosty przykład z wykładów pani Horney na temat bolesnych miesiączek. Ta znana psychoanalityk i uczennica Freuda na podstawie swoich doświadczeń w pracy terapeutycznej rozwinęła teorię przypisującą bolesne miesiączki pewnym zahamowaniom w sferze libidalnej i niechęci do własnej kobiecości. Nie będę tu wnikał w szczegóły. Teoria jest na pewno ciekawa i ma uzasadnienie w faktach. Niemniej nie wyjaśnia wszystkiego, bowiem wiadomo, że u niektórych kobiet bolesne miesiączki są uwarunkowane budową fizjologiczną (zbyt silne zgięcie szyjki macicy). Jak widać zabrakło tu drugiego bieguna, czyli odniesienia do czystej fizjologii i dlatego doszło do zbyt daleko idącego uogólnienia.

Męskie problemy z seksem

Spróbujmy przyjrzeć się innemu przykładowi. Tym razem dotyczącego mężczyzn. Dla mężczyzny wysoki poziom potencji seksualnej jest jednym z ważnych wyznaczników męskości. Gdy coś nie wychodzi w tej dziedzinie zaczynamy czuć się bardzo źle. Już kiedyś wspominałem o tym, że mężczyzna musi się w sypialni wykazać. Kobieta może podniecenie symulować, mężczyzna musi je choć w niewielkim stopniu odczuwać i to odczuwanie musi być widoczne. Tego też nie muszę tłumaczyć.
Gdy pojawią się problemy z erekcją można zacząć próbować reagować na dwa sposoby. Albo unikać seksu i dewaluować jego wartość, co niektórym udaje się naprawdę dobrze poprzez przytaczanie szeregu racjonalnych argumentów lub też starać się na siłę swoją męskość udowadniać.
Te udowadnianie w tej sytuacji musi skończyć się porażką i wycofaniem. Chyba, że zostanie wsparte środkami na potencję. Zawsze to jakieś rozwiązanie, zwłaszcza, że partnerka czy też partnerki nie muszą o niczym widzieć. Mowa tu o typowych relacjach, bo są też znane przypadki wielu dyktatorów mających problemy z potencją, którzy dla podtrzymania mitu utrzymywali wiele kochanek (nie zawsze za ich zgodą) i przez długi czas dla swoich poddanych byli niejako wzorcami męskości.

Jun 23 11

„Ile razy kochać może się wasz facet?”

by stefan

Dwa nieśmiertelne problemy

W sprawach związanych z problemami seksualnymi ciągle niczym bumerang powracają dwa tematy. Jednym z nich jest wielkość penisa i nieśmiertelne rozważania, czy ma ona znaczenie dla kobiet czy też nie. Drugi to rozważania na temat tego ile razy facet może lub ile powinien móc. Co może to każdy dorosły wie.
O pierwszym zagadnieniu niedawno pisałem, teraz więc zajmuję się tym drugim, choć jest to temat, który już też kilka razy przewijał się na łamach tego bloga. Wiadomo nam, że poziom męskiej potencji określa się nie tylko na podstawie tego, czy są problemy z erekcją czy też nie ma, ale również w odniesieniu do ilości zbliżeń, do jakich jest zdolny dany mężczyzna. By zaś brzmiało to bardziej naukowo należy dodać – w danej jednostce czasowej.

Mierzenie potencji w jednostkach czasowych

Jednostkami czasowymi mogą w tym wypadku, być godzina, doba, tydzień lub miesiąc. Każda z tych jednostek ma swoje wady i nie daje nam pełnego obrazu sytuacji. Godzina to okres dość krótki, jeśli ktoś jest zdolny do długich stosunków, to liczba ich w czasie godziny będzie niewielka. To zaś wcale nie musi świadczyć o słabej potencji. Na marginesie dodam, że za długo też nie jest dobrze.
Doba daje nam już większe pole manewru. Jednak można kochać się kilka razy na dobę, a potem nie być w stanie przez kilka dni czy nawet tydzień. Możemy więc przyjąć za wyznacznik tydzień lub miesiąc. To daje najlepsze pojęcie o sytuacji, lecz z racji wspominanych różnic pomiędzy jednym dniem a innymi, jest również wynikiem przybliżonym.
Mimo tego co jakiś czas pojawiają się właśnie takie ankiety i nierzadko ich autorkami są kobiety, które na forach zamieszczają pytanie „ile może wasz facet?” podając skalę dnia, tygodnia czy miesiąca. Można się tylko domyślać, że kieruje nimi coś więcej niż bezinteresowna ciekawość. Zastanawiają się, czy ich „facet” mieści się w granicach normy. Więc próbują tę normę ustalić. Jedne z obawy, że coś za dużo tego seksu, a inne, że za mało.

Męska przesada

Trzeba też uczciwie powiedzieć, że mężczyźni lubią zawyżać swoje możliwości w tym zakresie. Może nie wszyscy, ale jest to mimo wszystko zjawisko nagminne. Trudno komukolwiek prócz samej partnerki podawane liczby zweryfikować. Podchodzę z dużym sceptycyzmem do twierdzeń niektórych panów dowodzących, że mogą i kilkanaście razy w ciągu jednej nocy. Obawiam się, że nawet na silnych środkach na potencję byłoby to bardzo trudne.

Pogorszyć lub poprawić potencję

Trzeba sobie jasno uświadomić, że nie istnieją żadne normy w odniesieniu do omawianego tematu. Potencja w dużej mierze jest sprawą wrodzoną, czyli to ile kto może dane mu jest przez naturę. Fakt pozostaje faktem, można sobie tę potencję zniszczyć. Obecny styl życia służy temu znakomicie. Wystarczy jak najmniej się ruszać i źle odżywiać, a o seksie szybko można będzie zapomnieć. To co obecnie lansuje się jako zdrową żywność skutecznie pozbawia większość mężczyzn potencji. Klasycznym przykładem jest dodawanie do prawie wszystkie soi, co można nazwać tylko w jeden sposób. Masowa biochemiczna kastracja!
Nie łudźmy się także, że żywiąc się samą kapustą czy sałatą będziemy mieli potencję jak królik. Nic z tych rzeczy. Człowiekowi potrzebne jest białko i tłuszcze zwierzęce, a wspomniana sałata ma uzupełniać jadłospis.
Zła dieta i brak ruchu mogą więc zniszczyć potencję, zaś przeciwieństwo – ruch i dobra dieta – ją poprawić. Również niektóre tabletki na potencję mogą zwiększyć możliwości mężczyzny w tym zakresie. Zawsze jednak trzeba pamiętać o indywidualnych uwarunkowaniach.

Poziom testosteronu

Trzeba także pamiętać, że testosteron nie zawsze jest na tym samym poziomie. Wprawdzie teoretycznie mężczyzna funkcjonuje hormonalne w trybie dobowym, to jednak zdarzają się wżyciu okresy podwyższonego poziomu testosteronu, jak i obniżonego. Na potencję okresowo wpływa także stres, przepracowanie czy wreszcie różne choroby.
Gdybyśmy mieli próbować mimo wszystko wyznaczać jakieś normy, to chyba można uznać, że seks 3-4 racy w tygodniu będzie tą dolną granicą, która świadczy o tym, że potencja jest w normie. Im więcej powyżej tej liczby, tym lepiej.
Jednak najlepszym punktem odniesienia są własne możliwości. Jeśli ktoś mógł 2 razy na dzień, a tu nagle może tylko co drugi dzień, to jest to raczej sygnał alarmujący. Pewnie, że z wiekiem obniża się poziom testosteronu i potencji, ale szczerze powiedziawszy przy odpowiednim stylu życia nie powinien wcale obniżać się tak szybo. U czterdziestoletniego czy pięćdziesięcioletniego mężczyzny nadal powinny być na wysokim poziomie. Za to, ze tak nie jest podziękujcie współczesnym dietetykom i producentom żywności. Pewnie będę się powtarzał, ale soja i brak tłuszczów zwierzęcych – co uważane jest przez bełkocących dietetyków za ideał zdrowego żywienia – zrobią szybko impotenta nawet z dwudziestolatka.